Nie zastanawiaj się „jak?” …

…zanim nie przemyślisz „po co?”

Może to taki moment w naszej cywilizacji, a może taki czas w moim życiu, a może oba  kiedy bardzo mocno przemawia do mnie hasło:

„Nie potrzebuję kolejnego ‘jak?’  Potrzebuję ‘dlaczego powinienem?’ ”

( I do not need another ‘How to?’ I need ‘Why should I?’)

Odczuwam przytłaczającą nadpodaż metod, rozwiązań, narzędzi, technik, porad, tricków, knifów zabierających przestrzeń dla dużo ważniejszych  rozważań nad sensownością i celowością podejmowania danego działania, projektu, decyzji, pracy.

 

Mimo niezwykłego postępu w takich dziedzinach jak nauka, inżynieria i medycyna, pozostaje pewien typ problemów, których nie da się rozwiązać metodami technicznymi, bo wymagaja fundamentalnej zmiany naszych wartości i w efekcie naszego postępowania

(Garret Hardin – ekolog, artykuł „Tragedia mienia społecznego”, Science, 1968)

Ledwie przemknie myśl o zrobieniu czegoś a już jesteśmy w poszukiwaniu metody i  narzędzi – jak pies z nosem przy ziemi zaczynamy  tropić i szukać.  Poradnik, aplikacja, software-k, zespolik, projekcik.

Łatwość mnożenia przedsięwzięć w których uczestniczymy, gadżetów którymi się obudowujemy   jest przerażająca, odmóżdżająca. Przetwarzamy w związku z tym niewyobrażalne ilości informacji – aż czacha paruje a mózg się przegrzewa. Narzędzia które maiły być pomocne, metody które miały ułatwiać pomnożone po wielokroć na różnych polach na których funkcjonujemy  zaczynają nagle stanowić balast nie do wytrzymania. A czy na pewno mamy najlepsze, najnowsze  i  najsprawniejsze? Poszukajmy lepszych – a co tam…

Pomocne strony www,  różne adresy e-mail, komunikatory, portale społecznościowe , czytniki e-booków, wirtualne twarde dyski, komórka, tablety, laptopy, przenośne modemy wi-fi , parę tradycyjnych książek – ciągnę to ze sobą między biurem, bagażnikiem samochodu, knajpą w której lubię pisać, sypialnią, salonem … obłęd.

I ten paradygmat nieustannego logicznego  „przetwarzania rzeczywistości”.

Przyjaciel opowiadał mi jak pojechał na upragnione wakacje na jedną z greckich wysp i spędził  2 dni na „optymalizacji” wynajmu samochodu którym chciał objechać okolicę z rodziną.  Sam przeżywam (choć ostatnio już bardziej świadomie) „traumę” wybierania najlepszej oferty wyjazdu urlopowego z perspektywy wielopoziomowego systemu uświadomionych i nieuświadomionych kryteriów. Doktoryzuję się z technologii LCD kupując telewizor. Więcej czasu poświęcam na wybór rozdzielacza portów USB do laptopa niż na tygodniowy przegląd priorytetów życiowych i zawodowych.

Zaczynamy wyglądać jak kręcące się w kółko żaglowce z dziesiątkami, setkami żagli, żagielków, przybudówek, chorągiewek, pociąganych tysiącami linek, przewleczonych przez tysiące szekli… a mieliśmy dzięki temu lepiej i sprawniej działać, być efektywniejsi i kroczyć w stronę dumnej ludzkiej samorealizacji i spełnienia

To wszystko prowadzi do totalnego wypalenia mentalnego, działania na granicy resetu, breakdown-u i crash-u systemu.

A może zanim nastąpi  on samoistnie i dramatycznie, warto uświadomić sobie jego niebezpieczeństwo samemu i pytać się biorąc kolejne głębokie oddechy: ‘po co?’, ‘dlaczego?’, ‘co to zmieni?’ . Może warto dużo uważniej badać  swoją motywację do kolejnego działania, posiadania, usprawniania.  Wprowadzić ten moment refleksji między bodziec  (prawdziwą czy iluzoryczna potrzebę) a reakcję (znalezienie metody, narzędzia, gadżetu, podjęcie działania)

Wyjść na chwilę z pulsującej, wirującej rzeczywistości, usiąść z kartką papieru i ołówkiem w zachodzącym słońcu i zapisać na  niej jakie trzy rzeczy są dla mnie dziś najważniejsze w życiu i jakie trzy rzeczy zrobię jutro, żeby miało ono sens, a na mojej  twarzy gościł  uśmiech.

„Kupiłem” onegdaj na jednej z konferencji od Jacka Santorskiego pewien zestaw pytań do codziennego stosowania:

Kto jest dla mnie najważniejszy?

Co jest dla mnie najważniejsze?

Co mogę w związku z tym dziś zrobić?

Co muszę zrobić ze sobą żeby temu sprostać?

Choć mają one dużo szerszy fundamentalny  kontekst mogą sprawdzić się również w poszukiwaniu motywacji i odpowiedzi  na pytanie ‘dlaczego powinienem?’

Jakoś spokojny jestem o ‘jak?’  – i ty i ja poradzimy sobie doskonale ze znalezieniem optymalnych dla siebie metod  i narzędzi. We współczesnym świecie oferta jest praktycznie nieograniczona.


 

Drogi Czytelniku – mam do Ciebie prośbę. Jeśli dotarłeś do tego miejsca to zainteresował Cię ten tekst. Daj szansę na kontakt z nim także innym. Udostępnij go Twoim znajomym! Dziękuję Ci w swoim i ich imieniu!
Możesz użyć linku
http://jarekguc.pl/2015/01/09/nie-zastanawiaj-sie-jak/
lub poniższych ikon.

 

Jarek Guc

 
Subskrybuj
Posty na maila
Join millions of other followers
Powered By WPFruits.com