Dlaczego warto zagłosować na nie mojego bloga

Chciałbym żebyś posłał sms-a na jakiegoś bloga w konkursie Blog Roku! Nie chodzi o mój. Niekoniecznie. O jakiś. Wybierz sam.

Czemu? Jak chcesz wiedzieć, dlaczego warto mieć swojego ulubionego blogera, czytaj dalej.

Sms-a jednak poślij przede wszystkim po to, żeby pomóc Fundacji Dzieci Niczyje.

Dlaczego? Bo Twój ulubiony bloger, nawet jeśli go jeszcze nie masz, jest prawdopodobnie  wrażliwym człowiekiem, który chce coś od siebie światu dać, coś zmienić i chciałby, żebyś doceniając go, zrobił coś dobrego dla dużo bardziej od niego potrzebujących.  Może nawet był na tyle wrażliwy, że nie miał odwagi zgłosić się do konkursu. Mimo to, zagłosuj na niego, znajdując kogoś podobnego a za rok kopnij go w tyłek żeby się zgłosił .

Możecie mi wierzyć lub nie, ale ja rok temu też miałem bardzo poważne wątpliwości co do tego, czy znajdą się osoby, które zdecydują się wysłać płatnego SMS-a z głosem na mojego bloga. Już sama świadomość, że uczyniło to kilkaset osób, była jak wiatr w moje żagle. Warto wystartować chociażby po to, by przekonać się, jak wielu spośród naszych Czytelników jest nam w stanie dać swój głos będący wyrazem wdzięczności i jednocześnie kredytem zaufania.

Michał Szafrański (www.jakoszczędzacpieniądze.pl)

Blogerę jestę?!

Zacząłem blogowanie nie tak dawno, choć piszę do szuflady od wieków. Znajomi mówią mi, że nieco „ześwirowałem na punkcie”, że nie da się ze mną o niczym innym ostatnio pogadać i żebym sobie zrobił jakiś spóźniony ‘ice bucket challenge’ bo kubeł zmrożonej wody na głowę, może być moją ostatnią szansą. Twierdzą, że jeszcze trochę wytrzymają… ale tylko trochę. Czuję, że prośbą o sms-a na Blog Roku dojdę do ściany ze sporą częścią znajomości. Uspokajają się  nieco i przestają stukać w głowę, kiedy mówię o charytatywnym celu tego głosowania.

Przyznam szczerze, że sam jestem zaskoczony tą moją wkrętką… ale każdy kto zaczął blogować,  kto złapał ten pierwszy podmuch wiatru w żagle, wie o czym mówię. Pierwsze lajki na fanpage, pierwszy komentarz pod postem, pierwsze pozytywne reakcje ludzi spoza kręgu znajomych, podejrzewanego o uprzejme poklepywanie po ramieniu niegroźnego literata-fascynata.

Ależ to jest fantastyczne uczucie. Ty, mały miś, zaczynasz rozumieć czego doświadczali wielcy jak Prus czy Sienkiewicz, którzy publikowali swoje powieści w gazetowych odcinkach  i dostawali worki listów od czytelników protestujących przeciwko uśmierceniu jakiegoś bohatera, czy wydaniu niewinnej heroiny kiepsko za mąż. Masz szansę, na natychmiastową informację zwrotną. Jesteś prawie (to prawie co robi dużą różnicę)  pisarzem, twórcą, autorem z nieustannie otwartym spotkaniem autorskim w tle.

Piszesz. Edytujesz. Dopieszczasz każdy przecinek. Godzinę szukasz zdjęcia. Wylewasz hektolitry wody po prysznicem bo tam przychodzą Ci do głowy najlepsze tytuły. Publikujesz. Wrzucasz. Promujesz. Z drżeniem serca patrzysz na pierwsze reakcje. Czy czytają? Czy nie za długie? Czy ma sens? Co sądzą? Czy siedzenie do 3.00 nad ranem to już totalna aberracja? Czy coś co, z taką pewną dozą nieśmiałości,  uważasz, za pokrojenie w kawałki, przyprawienie i próbę eleganckiego zaserwowania twojego serca, mózgu, wątroby wywołuje w ogóle jakąś reakcję? Czy sprowokujesz do myślenia? Czy zrozumieją Twoją intencję? Czy skłonisz do działania?

Yesss! Pierwsze reakcje. Zalajkowali twój tekst. Podzielili się. Skomentowali. WOW! Ktoś w komentarzu zacytował fragment. Chyba faktycznie przeczytał?! Rollecoaster jedzie w górę. Przybywa wejść na bloga. Dostajesz maile. Fecebook mruczy powiadomieniami.  Komenty są merytoryczne. Hejt umiarkowany. Rozpędzamy się. Teraz będzie już tylko lepiej. Jazda. Euforia. Czytają Cię. Mówisz coś ważnego. Swoim słowem poruszasz ludzkie serca i zmieniasz świat. Masz ochotę krzyknąć w pogrążone w nocy osiedle, jak Zenon Laskowik: „Ludzie! Czemu wy śpicie!”

Znów piszesz…  Uważasz, że jest zajefajne. Natyrałeś się jak wół . Cisza. Totalny brak reakcji. Wszyscy mają w nosie twój mętny przebłysk geniuszu. Rollecoaster z szarpnięciem się zatrzymał. Koniec? Czy jestem artystą jednego przeboju? Lekkim pocieszeniem jest słowo bardziej doświadczonego blogera, że te wypracowane, wylizane do ostatniej kropki wpisy zwykle chwytają słabo, a pisane na kolanie, pozorne zapchajdziury, szybkie zrzuty emocji, wynoszą blogowanie na szczyty.

Trzeba pomyśleć nad kolejnym postem…

Kto tego nie przeżył ten nie wie…

W tym szaleństwie jest metoda!

W ostatnich miesiącach przeczytałem, obejrzałem i wypodcastowałem prawie wszystko co można o blogowaniu wyszperać. Konrad K., Michał S., Agnieszka K., Jacek K., Paweł T., Natalia H.,  a także rzecz jasna „sam cysorz” Tomasz T. aka Jason H. stali się moimi zaocznymi  bliskimi przyjaciółmi (bo nie mam okazji znać ich osobiście) którzy przeprowadzili mnie przez pierwsze bezdroża blogerskich ugorów. Zaczynam rozumieć, że blogowanie to styl życia, to fascynująca historia która potrafi dać flow jak mało co.

‘Wiemy, że te same społeczności, które stawiają nas na piedestale, mogą nas z tego piedestału zdjąć. To prowadzi do bardzo prostego wniosku: jakość i wiarygodność stanowią nasz podstawowy kapitał. Jeśli nie będziemy jej dostarczać, stracimy znaczenie, o które tak konsekwentnie zabiegaliśmy. W gruncie rzeczy to właśnie jakość decyduje o naszym być albo nie być.”

Konrad Kruczkowski (www.haloziemia.pl)

Zaczynam rozumieć , że blogowanie to historia długodystansowa. To pot, krew i łzy. (Dobra, z tą krwią to może lekka przesada!) Czuję, że to co wartościowe nie pojawia się z dnia na dzień. Widzę też, że blogowanie to realna siła, która potrafi coś poruszyć i coś zmienić.  Że może być formą władzy i rządu dusz, za cenę odsłonięcia swoich emocji, doświadczeń, czasem prywatności. Że jak za każdą władzą i za tą powinna iść odpowiedzialność. Odpowiedzialność za to co się pisze, co się ludziom mówi  ale i za to co się robi – także w świecie realnym.

To co można w nim zmienić dziś, przy okazji snopu światła który pada na blogosferę, dzięki Blogowi Roku, to pomoc tym, którzy mają zupełnie inne problemy niż ilość kropek przy tytule ich bloga na stronie konkursowej pokazująca skalę poparcia sms-ami – choćby  podopiecznym fundacji wspieranej przez konkurs. To nie jest do cholery jakiś kolejny tanicozgwiazdami-mamtalent. My tu na serio chcemy zmieniać świat, na skalę swoich małych możliwości i mimo, wymagajacego czasem masowania konkursami,  pikającego nam ego! A Ty pomagając dzieciakom, których pewnie nigdy nie poznasz, podtrzymasz przy okazji, naszą jeżdżacą w górę i w dół, wiarę w sens tego co robimy.

Sam zdecyduj który powód jest ważniejszy ale rusz kciukiem i wysupłaj  1 zeta i groszaki na VAT. Nie dla nas… Dla czegoś ważniejszego!

Pewnie jak każdy chciałbym wskoczyć do dziesiątki w swojej kategorii, ale nic się nie stanie jak tam nie trafię. Będę pisał. Spróbuję za rok.  Wierzę, że blogowanie przez ten rok sporo zmieni w moim życiu. Jestem zaskoczony, jak wiele zmieniło przez ostatnie miesiące. Warto. To prawda co pisze cynik na pokaz Tomek Tomczyk. Są teksty które piszesz płacząc… jak wiersze!

Skutki uboczne blogowania mogą być niezwykłe… Poświęć kwadrans żeby zobaczyć  czemu się zgadzam z tym co mówi Agnieszka Kaluga.

I proszę, zagłosuj na jakiegoś blogera!  Niekoniecznie na mnie…


Drogi Czytelniku/Czytelniczko – mam do Ciebie prośbę. Jeśli dotarłeś do tego miejsca to zainteresował Cię ten tekst. Daj szansę na kontakt z nim także innym. Udostepnij go Twoim znajomym! Dziękuję Ci w swoim i ich imieniu!
Możesz użyć linku
http://jarekguc.pl/2015/02/05/dlaczego-warto-zaglosowac-na-nie-mojego-bloga/
lub poniższych ikon.

 

Jarek Guc

 
  • http://koincydencje.pl/ VQ

    blog = flow + brak snu + zajebiści ludzie + łzy (ze śmiechu) + niesamowita radość + nowe możliwości + …(?)
    amen.

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      To ja tu piszę długaśnego posta a VQ ujeła to wszystko jednym zdaniem :) Zgadzam się i zapraszam do sledzenia kolejnych wpisów. Może subskrypcja ?

      • http://koincydencje.pl/ VQ

        a po co, jak mam Cię na fejsie i widzę wszystko, co wrzucasz? chcesz mi do spamu wpadać, synek? spokojnie, jestem z Tobą na bieżąco.

        • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

          Dobra już – nie krzycz dziołcha- fejs jest też OK! 😉

          • http://koincydencje.pl/ VQ

            i gites. nie piskaj, ino pisz! 😉

Subskrybuj
Posty na maila
Join millions of other followers
Powered By WPFruits.com