Komu, jak i dlaczego blogowanie robi dobrze?

W 2006 roku studenci Xavier High School w Nowym Jorku zaprosili Kurta Vonneguta do odwiedzenia ich szkoły. Autor odmówił, tłumacząc się zaprzestaniem publicznych wystąpień (jak to on, żartobliwie stwierdził, że powodem jest to, iż w wieku 84 lat przypomina z wyglądu iguanę) ale przesłał studentom list w którym pisze między innymi:

„To co chciałbym Wam powiedzieć, nie zajmie wiele czasu. Praktykujcie jakąś dziedzinę sztuki, muzyki, śpiewu, tańca, aktorstwa, rysunku, malarstwa, rzeźbiarstwa, poezji, fikcji, esejów, reportażu, nieważne czy dobrych czy kiepskich, nie po to żeby zdobyć pieniądze czy sławę, ale po to, żeby doświadczyć stawania się, znajdować to co macie we wnętrzu ABY WASZA DUSZA ROSŁA.”

Xl6PzGy

 Źródło: Huffington Post Kurt Vonnegut Once Sent This Amazing Letter To A High School

***

Przy okazji konkursu Blog Roku, miałem okazję podglądać silną reprezentację środowiska blogujących, zebranych przez organizatorów konkursu. Mimo, iż sam udzielam się publikując w sieci od kilku miesięcy, postrzegam siebie ciągle jako obserwatora i bardziej aspirującego niż pełnoprawnego blogera.

Jak zwykle interesujące było zestawienie własnych obserwacji z podsumowaniami i opiniami, którymi sypnęło po zakończeniu imprezy.

Skądinąd miałbym ochotę konkurs nazwać bardziej festiwalem (od łacińskiego festivus – radosny, wesoły, świąteczny) czy świętem blogowania gdyby nie wyświechtanie lub patetyczność tych terminów. Według mnie wcale nie konkurs był tam na pierwszym planie. Ukłon w stronę jurorów, organizatorów i mecenasów, którzy, korzystając z formuły konkursu, bardzo świadomie promują blogowanie z misją, wnoszące wartość, pozytywne, jakościowe, także wówczas kiedy jego celem jest czysta rozrywka = wywoływanie pozytywnych emocji.

Po opadnięciu około-konkursowych emocji sięgnąłem przypadkowo po czekającą od dłuższego czasu na lekturę, pozycję z nurtu psychologii pozytywnej autorstwa prof. Martina E. P. Seligmana. Autor jest założycielem szkoły psychologicznej skoncentrowanej na tym jak psychologia może pomóc człowiekowi w rozwoju i doświadczaniu dobrostanu, szczęścia, pozytywnych stron życia.

Seligman dookreśla, prowadząc badania naukowe, niejasne i ulotne pojęcie „szczęścia”, definiując obszary które wpływają na wzrastanie dobrostanu – zespołu bardziej mierzalnych wymiarów w życiu człowieka dających mu dodatni bilans emocjonalny i poczucie zadowolenia z życia (ang. well being).

Aby człowiek miał poczucie dobrostanu powinien doświadczać:

  • pozytywnych emocji
  • pochłonięcia tym co robi – zaangażowania
  • poczucia głębszego sensu
  • poczucia osiągnięć
  • pozytywnych związków z innymi

Zaintrygowało mnie zderzenie tych postulatów psychologii pozytywnej z obserwowanymi przeze mnie wymiarami blogowania relacjonowanymi przez wziętych blogerów i jakoś doświadczanymi również przeze mnie od czasu kiedy zacząłem publikować. Uderzające jest dla mnie do jakiego stopnia widzę te elementy dające podstawy dobrostanu, o których mówi Seligman, wśród doświadczeń blogerów których czytam, czy z którymi mam okazję rozmawiać.

Ciekawa jest też dla mnie perspektywa blogera, który przez swoją twórczość, ma szansę niezwykle sprawnie sięgać do wspomnianych 5 wymiarów dobrostanu, stymulowany procesem prowadzenia bloga a dodatkowo wspierany przez podobnych jemu, czy to przy okazji konkursu czy innych środowiskowych interakcji w sieci i w realu:

  • Piszący / blogujący zmagają się przede wszystkim z samymi sobą i z materią a nie z innymi. Mają do dyspozycji  jakieś statystyczne miary swoich postępów ale są to indywidualne mierniki i wcale nie one decydują o wynikach, wygranych itp.
  • Część blogów jest niezwykłym zapisem drogi poprawy, zmiany, przezwyciężania ograniczeń, autoterapii na różnych polach pokazujących taką drogę innym. Prawie każdy z nich jest zapisem rozwoju autora w poszukiwaniu optymalnej formy docierania z przesłaniem do odbiorców
  • W przekazie dominuje chęć zmiany i ulepszenia albo sprawnego opisania świata, co jest ostatecznie weryfikowane przez czytelników klikami, subami, like-ami czy share-ami. Taka dominująca intencja pojawia się nawet przy najbardziej prowokacyjnym korzystaniu z języka pisanego czy innych form przekazu.
  • Rządzi autentyczne docenienie i szacunek dla wkładu pracy i prawdziwej wartości, oryginalności przekazu.
  • Dominuje atmosfera wzajemnego wsparcia w wędrówce do góry i szukaniu rozwoju – przez każdego na miarę swoich możliwości.
  • Nawet formalnie przegrani w sytuacji konkursowej sami oceniają, że to jest to raczej ocena ‚jeszcze nie teraz’ niż – ‘to co robisz jest bez sensu’.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że  spojrzenie powyższe, skażone jest zapewne moim niepoprawnym idealizmem, fascynacją neofity (vide:„Dlaczego warto zagłosować na nie mojego bloga”) i nieznajomością wszystkich środowiskowych realiów. Wystepują z pewnością  jak wszędzie gierki, animozje, stracia wybujałych ego. Czuję jednak, że blians wzajemnych interakcji w gronie blogerów daje podstawy do ocenienia go bardziej jako miejsca wzajemnie wzbogacającego się i wspierającego aniżeli konkurującego – szczególnie na tle innych środowisk „artystycznych” czy obecnych w przestrzeni publicznej i mediach. Koresponduje to z bliską mi z otwartą wizją świata jako miejsca nieograniczonych możliwości, z przestrzenią dla wszystkich którzy chcą działać i rozwijać się, nie zaś miejsca hiper-konkurencji z ograniczonymi zasobami w którym toczy się bezpardonowa walka.

***

Konrad Kruczkowski analizował parę miesięcy temu w swoim tekście „Regres, postęp, blog” różnice między blogosferą a tradycyjnymi mediami – blogowaniem a dziennikarstwem. Mnie dziś tradycyjne media kojarzą się niestety, głównie – niezależnie od chlubnych wyjątków –  ze złośliwym rozwinięciem skrótu CNN – Constant Negative News.

Blogowanie wyrasta z innych korzeni – chęci autoekspresji, działania, proaktywności, rozładowania emocji, kreatywności – siłą rzeczy nacechowanych idealizmem, wartościami może nawet czasami pewną pozytywną naiwnością. W „DNA blogowania”, które czytelnicy „kupują”, wpisane jest odrzucenie negatywizmu typowego dla mediów tradycyjnych takimi jakimi dziś są.

Konrad Kruczkowski i Michał Szafrański w podcaście Michała „O wyzwaniach, dylematach i wartościach w blogowaniu” debatują o cechach blogowania wartościowego. Na kanwie tej rozmowy sądzę, iż clue rozważań o wyznaczaniu miejsca w którym zaczyna się blogowanie wartościowe jest intencja blogera. Niezależnie od chęci połechtania swojego twórczego ego,  jakiejś dawki artystycznego narcyzmu, czy po prostu chęci zarabiania blogowaniem na życie, na plan pierwszy wysuwają się pytania: Czy robisz to bardziej po to żeby coś wnieść do świata czy z niego wziąć? Czy blogujesz po to żeby dawać czy brać? Ci którzy mają cię czytać, akceptować twoje spojrzenie na świat, właśnie z tej perspektywy, nawet podświadomie, cię ocenią. W blogowaniu wartościowym czuć tę chęć dawania, wnoszenia czegoś przez blogera i radość z tego płynącą. Wszak dający prezent ma równie dużą radochę z tego zdarzenia jak prezent otrzymujący. Blogowanie wartościowe odnosi sukcesy bo dając dużo, sami dużo otrzymujemy.

***

Wracając do Vonneguta i Seligmana. Czy warto blogować? Czy warto podjąć próbę przekazania jak najszerszej publiczności tego co dla nas ważne, zmieniania czegoś w świecie, „tworzenia swojego skrawka internetu” jak to napisał Michał Fedorowicz autor Bloga Roku „Kulturą w płot”?

Warto!  Warto to robić dla innych ale i dla siebie! Blogowanie zwiększa poważnie szanse na „rośnięcie duszy” o którym mówi Vonnegut  i doświadczanie dobrostanu, którego próbuje uczyć Seligman.


 

Drogi Czytelniku – mam do Ciebie prośbę. Jeśli dotarłeś do tego miejsca to zainteresował Cię ten tekst. Daj szansę na kontakt z nim także innym. Udostępnij go Twoim znajomym! Dziękuję Ci w swoim i ich imieniu!
Możesz użyć linku
http://jarekguc.pl/2015/03/17/komu-jak-i-dlaczego-blogowanie-robi-dobrze/
lub poniższych ikon.

 

 

Jarek Guc

 
  • http://workcited.pl/ Workcited

    Przepiękny artykuł! To niesamowite – wciąż zastanawiając się nad tym jak czerpać większą przyjemność z pracy myśleliśmy właśnie o blogowaniu. Każdy prędzej czy później odkrywa w sobie jakieś pasje. Świetnie jeśli to jest wędkowanie albo taniec egzotyczny. Jeszcze lepiej, jeśli takie blogowanie pozwala nam harmonijnie połączyć pewne aspekty pracy, którą wykonujemy z autentyczną pasją. Marketingowiec może blogować na temat pozycjonowania. Jarek, Zuza i Andrzej mogą blogować o zarządzaniu i kształtowaniu pozytywnych zmian w organizacji. I najlepsze : wcale nie czyni nas to pracoholikami. Przeciwnie – zyskujemy etykietę „ludzi z pasją”. Możliwość ekpresji, o której piszesz jest jedną z najszerzej dziś dostępnych, najprostszą i najbardziej potężną formą samorozwoju. A jeśli poprzez ekspresję dodatkowo możemy dać pozytywnego kopa innym to róbmy to powielokroć i czyńmy świat lepszym.

    A’propos listy dobrostanu mam silne skojarzenia z „Trzema oznakami pracy, która nie daje szczęścia” Patricka Lencioniego. U niego były to anonimowość, brak poczucia progresu oraz celowości czyli głębszego sensu tego, co się robi. Fajnie, kiedy człowiek dochodzi do wspólnych wniosków w dziedzinie tak wciąż słabo przez nas poznanej.

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      Tak…pasja to słowo które nie znalazło się w tekście a mocno by tam pasowało 🙂 Dzięki za miłe słowa 🙂 Nie miałem okazji zapoznać się z pisaniem Lencioniego ale z przeglądu tytułów wynika, że warto 🙂 Tym bardziej, że business fiction powinno się dobrze przyswajać w formie audiobooka 😉

  • http://jakoszczedzacpieniadze.pl/ Michal Szafranski

    Hej Jarek,

    Dzięki wielkie – bardzo fajna lektura 🙂 I miło było się spotkać na „Blogu Roku”.

    Pozdrawiam

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      Dzieki i do zobaczenia przy nastepnej okazji 🙂 Sporo Twoich wypowiedzi o blogowaniu mnie zainspirowało i wspieram na swoją skromną miarę takie podejście – proszę o więcej! 🙂

  • http://volantification.pl Volant

    Pisz dalej, bo jeśli chodzi o jakościowe blogowanie to dobrze to Tobie wychodzi 🙂 I do zobaczenia na jakiejś następnej imprezie 🙂

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      Dzięki i do zobaczenia 🙂 A u Ciebie będę podgladał lekkość pióra, bo można się tego poduczyć u Volanta! 🙂

  • http://medialnie.info/ Józef Figura

    Idylla to mało powiedziane… Wyłania nam się blogosfera jako wyspa Utopia pełna pięknych, doskonałych i mądrych ludzi. Gdyby nie to morze trolli i hejterów, którzy pływają dookoła i też na jej plażę wyłażą… Pozostaje pytanie kto jest w mniejszości.

    Niezmiennie apeluję o zaprzestanie uogólniania i stawiania w kontrze blogerów i dziennikarzy. Tak w jednym jak i w drugim środowisku są orły i barany. Tak mi się przypomniał gruziński toast, który przypomina w swej książce Wojtek Górecki:
    „Pewnego razu orzeł porwał barana. Kiedy wzbijał się w przestworza, dostrzegł go myśliwy, który błyskawicznie złożył się do strzału. Ptak padł martwy na ziemię, natomiast baran poleciał dalej. Wypijmy za to, żeby nie zabijano u nas orłów i żeby barany zostały tam, gdzie ich miejsce”.

Subskrybuj
Posty na maila
Join millions of other followers
Powered By WPFruits.com