Dlaczego warto pomyśleć zanim zrobi się z pasji pracę?

Popularne są namowy, żeby znaleźć swoją życiową pasję czy hobby i zacząć w tym obszarze pracować a wówczas już nie będzie pracy tylko nieustająca zabawa i przyjemność.

Nie do końca się zgadzam. Praca to praca. To wysiłek. Idealnie jeśli jest pasjonująca, rozwijająca i dobrze się wplata w szerszy projekt o nazwie życie. Idealnie jeśli w ramach pracy zyskujemy, choć czasem, stan określany jako flow.

Flow – przepływ ( inaczej doznanie uniesienia, uskrzydlenie) – pojęcie z pogranicza psychologii pozytywnej i psychologii motywacji. Twórcą koncepcji jest Mihaly Csikszentmihalyi, według którego flow to stan między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się jakiejś czynności. Przepływ można tłumaczyć jako słowo, którym ludzie opisują swój stan umysłu, kiedy są całkowicie skupieni podczas danego zadania, które wykonywane jest dla czystej przyjemności z samej takiej aktywności. Osoby doświadczające uniesienia często definiują ten stan jako „ niesienie falą” czy “unoszenie się na wodzie”. Flow często odczuwane jest podczas takich zajęć jak wspinaczka górska, żeglarstwo, gry sportowe, tworzenie muzyki, joga czy medytacja. Przepływ charakteryzuje się brakiem samoświadomości, utratą poczucia czasu oraz całkowitą wolnością od strachu i lęku.

Wikipedia: Flow

Doskonale jeśli praca jest taka, że obok wszelakich roboczych upierdliwości dnia codziennego przynosi satysfakcję – od finansowej po duchową. Jednak jeśli ktoś mówi mi o przekształceniu pasji  w pracę, to zwykle mam przed oczami sportowców maltretujących się treningami, tancerzy tańcem, muzyków grą, obłąkanego Van Gogha obcinającego sobie ucho, właścicieli knajp i hoteli pracujących najciężej kiedy inni odpoczywają, posiadaczy wielkich fortun z fenomenalnym talentem do ich pomnażania, którzy walczą co dnia o ich utrzymanie i rozwój.

Tomek Michniewicz podróżnik, dziennikarz, fotograf, autor nagradzanych i bestsellerowych książek reporterskich mówi w ramach wywiadu, który warto przeczytać w całości:

Idziesz jakąś życiową ścieżką i w pewnym momencie się dowiadujesz, że to jest piękna droga, fascynująca, ale prowadzi do naprawdę niefajnego celu. Zacząłem studiować biografie podróżników, odkrywców, ludzi, których uznajemy za wyczynowców. I zobaczyłem, że trudno wśród nich znaleźć kogoś, kto miał szczęśliwy finał. Śmiertelny wypadek, bankructwo, rozwód, samotność, nienawiść ze strony własnych dzieci – to była cena. Oni szli dokładnie tą samą drogą, co ja. I też im się bardzo podobała.

„Podróże są świetnym sposobem na ucieczkę od życia, ale średnim na życie”

Jako żywo pobrzmiewa mi tu historia Ryszarda Kapuścińskiego, kiedy odwirować z niej zaszczyty, nagrody i momenty chwały.

Na moją drobną skalę znam to z pisania. Ktoś powiedział, że lubią pisać tylko grafomani… i uważam, że to prawda. Cieszę, się że ‚mordęgą pisania’ nie zarabiam na życie i na szczęście raczej nie czekają mnie ani wzloty ani upadki na miarę Hemingwaya, Bukowskiego, Pilcha czy Hanka Moodyego z „Californication”.

Praca w obszarze pasji  –  obrazy jej nie są wcale takie jednoznaczne.

Podziwiam ludzi, którzy mniej lub bardziej świadomie wybrali taką drogę, jednak wiem jaką cenę często płacą.

Nie chcę się z nimi zamienić.


Drogi Czytelniku – mam do Ciebie prośbę. Jeśli dotarłeś do tego miejsca to zainteresował Cię ten tekst. Daj szansę na kontakt z nim także innym. Udostępnij go Twoim znajomym! Dziękuję Ci w swoim i ich imieniu!
Możesz użyć linku
http://jarekguc.pl/2015/06/15/dlaczego-warto-pomyslec-zanim-zrobi-sie-z-pasji-prace/
lub poniższych ikon.

 

 

Jarek Guc

 
  • http://medialnie.info/ Józef Figura

    Ciekawe spostrzeżenie – pod prąd trendom i mentorom, którzy radzą jak z pracy zrobić pasję… I coś w tym jest. Gdy praca zamienia się w pogoń za adrenaliną, spełnieniem i fajerwerkami – doprowadza do dramatu lub przynajmniej rozczarowania. Coś jak z małżeństwem, które wiąże się wyłącznie dla seksu. Gdy po roku – dwóch kończy się wzajemna ekscytacja (bo kiedyś musi) pozostaje rozczarowanie i poszukiwanie nowego związku. No, może… przegiąłem nieco z tym porównaniem?

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      Wpis nieco „wkładający kij w mrowisko” jak zazwyczaj, jest namową do zdrowego rozsądku, umiaru i poszukiwania złotego środka – praca to część życia, duża, bardzo duża, bardzo ważna ale tylko albo aż część.Niebezpieczna robi się sytuacja kiedy praca=życie a życie=praca, wszystko ma swoje miejsce czas i wymiar który powinien kształtowac nasz wewnętrzny i zewnętrzny dobrostan a nie upośledzać go – pracujmy w pasji, z pasją ale i ze zdrowym rozsądkiem i umiarem 🙂

  • http://www.grabarzchaosu.pl/ grabarzchaosu

    Wydaje mi się, że to naturalna kwestia uwarunkowań danego człowieka, dla jednych życie z pasja to udręka dla innych brak możliwośći życia z pasją to udręka.

    • http://jarekguc.pl/ Jarek Guc

      Szukanie równowagi i złotego środka może pomóc w inikaniu doświadczania udręki – takiej czy innej 🙂 Warto czasem spojrzeć z metapoziomu-rozsądnego dystansu 🙂

      • http://www.grabarzchaosu.pl/ grabarzchaosu

        Życiowy balans jak najbardziej wskazany, jednak czasami lubię, totalnie go zniszczyć, żyć w swoim świecie a po czasie wrócić do równowagi. Najszybszy sposób na naukę.

Subskrybuj
Posty na maila
Join millions of other followers
Powered By WPFruits.com