Dlaczego nie możemy się bać strachu?

Co jest największą epidemią naszych czasów?  Rak, choroby serca, HIV, EBOLA?  Nie! Największą epidemią naszych czasów jest… strach.

Przez świat przetacza się epidemia strachu.

Lęk – najbardziej podstawowa i pierwotna emocja, która pozwalała człowiekowi, u zarania dziejów, przeżyć, czasem w skrajnie w niesprzyjających warunkach, uruchamiając odruch czujności, reagowania na potencjalne niebezpieczeństwa,  który dziś nazwalibyśmy żartobliwie „mieć oczy wokół głowy”.

Dziś jest dużo mniej sytuacji, w których groziłoby nam to, co człowiekowi pierwotnemu a nasze atawistyczne mechanizmy lęku pozostały niezmienne. Kiedy się boimy, uruchamia się kaskada reakcji psychofizycznych – napięcie, gotowość do walki lub ucieczki, wyrzut hormonów umożliwiających sprawną konfrontację z niebezpieczeństwem.

Fizycznych zagrożeń jest niewiele w porównaniu z przeszłością ale strach jest dużo powszechniej obecny. Kiedyś katalog strachów był do ogarnięcia ludzkim umysłem – śmierć, wieczne potępienie, zbójnicy z lasu, czarna ospa, czary i uroki.

Dziś mamy do dyspozycji nieskończoną ilość lęków, ciągle rozwijanych i podsycanych przez cywilizację – dopadających nas z każdej możliwej strony, lejących się szeroką falą z mediów.

Mniej lub bardziej subtelnie, sączone są w nas wszystkie lęki świata.

Polityka bazuje głównie na wywoływaniu strachu.  Order z ziemniaka temu, kto użyje więcej palców niż ma w jednej ręce, żeby policzyć polityków którzy nie bazują w swojej retoryce na strachu i rysują jakąś pozytywną wizję wydarzeń.

Marketing w znacznej mierze wykorzystuje efekt wywoływania lęku przed niedoskonałością i perspektywy odstawania od społeczeństwa przez nieposiadanie promowanego produktu, niekorzystanie z usługi.

Media to jedna wielka tuba strachów, lęków i negatywności. Nic nie sprzedaje się lepiej niż strach. Nie bez kozery nieoficjalne, ironiczne rozwinięcie skrótu CNN to ‘Constant Negative News’ – strumień negatywnych wiadomości, w którym prym wiedzie strach.

Przemysł farmaceutyczno-medyczny sączy w nas lęki przed chorobami. Firmy ubezpieczeniowo-finansowe rozwijają się dynamicznie epatując strachem w skali, która nie ma nic wspólnego ze statystyką tego co może się wydarzyć.

Strach nas paraliżuje i obezwładnia, kurczymy się, robimy się zgarbieni od przytłaczającego nas lęku – doskonale wiesz jak wygląda wystraszony, sparaliżowany lękiem człowiek.

Jeśli spojrzymy w siebie, w głębokiej introspekcji, jesteśmy tak na prawdę, uwięzieni  miedzy lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.

Jeśli przekroczymy masę krytyczną lęków, zaczynają do nas pasować jednostki chorobowe z katalogu psychiatrii. Nie jesteśmy w stanie wskazać jak wiele ze schorzeń i upośledzeń fizycznych czy emocjonalnych, bierze się z wszechobecnego i nieustannie podsycanego strachu.

I do tego ilość opcji wyboru, informacji, możliwych rozwiązań  którą mamy, w każdej praktycznie sprawie, wcale nie pomaga, tylko jeszcze wzmacnia poczucie strachu. Boimy się czy wybierzemy dobrze. To on nas na dłuższą metę dodatkowo mczy i unieszczęśliwia.

Strach drenuje z nas życiową energię, szarpie, obezwładnia – psychicznie i fizycznie.

Tak jakby ktoś, na dziko, podłączył się do naszego życiowego akumulatora i okradał nas z prądu, kiedy tylko podładujemy baterię czymś życiodajnym i pozytywnym. Strach odbiera siły do życia, do funkcjonowania, do odkrywania i eksploatowania jasnej strony mocy. Jest jak magnetyczna czarna dziura, która nas wciąga, wsysa coraz głębiej – czasem wręcz hipnotycznie fascynuje, skłaniając do uwielbiania i mnożenia kultury strachu.

Strach przed chorobami, utratą pracy, utratą najbliższych. Strach przed miłością i przed utratą miłości. Strach przed odrzuceniem, brakiem akceptacji, wykorzystaniem, otwarciem się przed innymi. Strach przed niewiedzą. Strach przed tym żeby się uśmiechnąć, nawiązać kontakt, zbliżyć. Lęk przed samym lękiem, przed tym, że spadnie na nas kolejna jego fala, na końcu leczony farmakologicznie.

Jak już zabraknie nam poważnych życiowych strachów i lęków to mamy, na pozór bardziej rozrywkowe, historie jak FOMO (Fear of Missing Out), które wysysają z nas resztki życiowej energii

FOMO –  Uczucie dyskomfortu wynikające z obawy przeoczenia ważnej informacji, szansy na doświadczenie czy nawiązanie interakcji społecznej. Silnie związane z rozpowszechnieniem urządzeń mobilnych i rozwojem serwisów społecznościowych. Badacze zjawiska szacują, że może na nie cierpieć nawet 70% dorosłych z krajów rozwiniętych.

http://kulturainnowacje.pl/technologie/30-fomo-(fear-of-missing-out)

Czego się boisz?  Co byś zrobił dziś, jutro, za tydzień gdybyś się nie bał? Gdzie jest prawdziwy, naturalny strach przed tym co ci rzeczywiście grozi a gdzie strach urojony, którym pompuje cię otaczający świat?

Co dajesz światu, otaczającym cię ludziom – bliskim, dalszym, światu? Czy ty też przykładasz rękę do mnożenia lęków i rozprzestrzeniania epidemii strachu?

Spojrz – paraliżuje nas strach! Co robić?

Wystarczy na początek uświadomić sobie otaczający nas mechanizm strachu, przemysł strachu, nieracjonalną skalę strachu – już to wystarczy, żeby podnieść głowę, wyprostować się i spojrzeć wokół, przez czas jakiś, bez lęku i spytać sam siebie: Co mi grozi w tej chwili? Czego tej chwili brakuje?

I odetchnąć głębiej, bez strachu, bez lęku siedzącego z tyłu głowy, przyczajonego na plecach, przygniatającego nas do ziemi, zabiegającego  radość życia i powietrze z płuc. Strach odnosi się do przyszłości. Pierwsza i najprostsza recepta na radzenie sobie z nim to jak najczęściej i jak najmocniej koncentrować sie na tu i teraz. I tak chwila za chwilą – w teraźniejszości. Krok za krokiem – bez lęku.

Szukasz najszybszej metody rozwijania firmy, budowania zespołu, zwiększania zaangażowania ludzi i motywacji – drogi na skróty do ponadstandardowych rezultatów. Zacznij redukować strach w biznesie którym się zajmujesz, w życiu firmowym i w relacjach między ludźmi. Nic ci nie da potężniejszego kopa do rozwoju. To już jednak na zupełnie inną opowieść…

 

Jarek Guc

 
  • Grzegorz Bogusz

    Perełka, którą odkryłem na portalu facetów po 40. Szacunek za mądrość życiową i szerokie horyzonty. Stanę się wiernym czytelnikiem.

  • lovisa660 .

    Fantastyczny blog. Nie mogę się powstrzymać i podczytuję po kawałeczku w przerwach na kawę (dużo tych przerw mam dziś :-). Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy i czekam na kolejne, choć widzę, że ostatnio więcej Cię na yt. Tak czy inaczej – ustawiam sub.

Subskrybuj
Posty na maila
Join millions of other followers
Powered By WPFruits.com