0,00  0

Koszyk

Brak produktów w koszyku.

Bijesz się z myślami? Co z tym możesz zrobić? Spokojny List 71

Cześć / Namaste

Bitwa z myślami

[ Ten tekst jest fragmentem z mojej trzeciej książki nad którą właśnie pracuję ]

Mamy takie obrazowe powiedzenie „Bić się z myślami”

Czy bycie świadomym, proaktywnym „uczestnikiem” swojego życia rozumiejącym jak działają myśli, uczucia, umysł, świadomość oznacza, że mamy „pracować” nad swoimi myślami, aktywnie  zastępować jedne innymi, zwalczać „niewłaściwe” a promować „właściwe”? 

Cóż – to na czym się koncentrujemy rośnie w siłę. Próba zwalczania myśli które są „nie po naszej myśli” przypomina ćwiczenie, w którym mówi się: „A teraz nie myśl o białym słoniu czy różowym pelikanie” powodując, że ćwiczący właśnie o nich, wbrew własnej woli myśli. Nawet najsilniejszą wolą nie jesteśmy w stanie wyłączyć czy włączyć określonych myśli lub zamienić jednych na inne. Skomplikowanym technikami wizualizacji, programowania neurolingwistycznego możemy próbować wpływać na słowa, obrazy które mamy w umyśle ale na dłuższą metę wygląda to próba zrobienia porządku w chmurach na niebie przy pomocy dmuchania na nie ustami z poziomu ziemi.

Celowe, skoncentrowane zajmowanie się myślami nie pozwala, na to żeby ustąpiły.

Prowadzenie wojny, negocjacji pokojowych z naszymi myślami, ich generalnie sprzątanie, inwentaryzacja, wyrzucanie, zastępowanie naszych myśli innymi jest zawsze ogromnym bezproduktywnym wysiłkiem. Jest bez sensu.

Prawdę mówiąc, obawiając się ich lub próbując radzić sobie tylko z negatywnymi myślami daje im się więcej mocy. Męczy to jak walka z własnym cieniem.

Co zatem zrobić żeby ustąpiły szczególnie negatywne myśli których nie chcemy i pojawiły się pozytywne?

Powinniśmy umiejętnie tworzyć sytuacje w których automatycznie, naturalnie będą pojawiały się pozytywne myśli. Bo jak się pojawią to raczej nie będziemy protestowali i nie chcieli pozytywnych myśli – dobrych przyjemnych stanów umysłu. Czy będziemy mówili – nie teraz, nie chcę czuć się dobrze, szczęśliwie podniośle? Prawdopodobnie nie. Czy będziemy chcieli zastępować pozytywne myśli negatywnymi? 

Jak zatem tworzyć te warunki, sytuacje dla naturalnego pojawiania się pozytywnych, dobrych myśli? 

Fot: DAVID BECKER / Unsplash

Lubię ten metaforyczny obrazek który relacjonuje rozmowę – próbę odpowiedzi na pytanie: Jak poprawić jakość, czystość zamulonej wody? Zagotować ją? Zamieszać, i wyławiać brudy jeden po drugim? Proces gotowania czy mieszania będzie cały czas unosił w wodzie muł i brud. Czy nie jest lepszym sposobem pozwolić wodzie postać, uspokoić się, opaść brudowi na dno. A jeśli to nie muł czy ciężki brud a śmieci, listki, drobiazgi pływające po powierzchni. Mieszanie wody pomoże się ich pozbyć , czy może właściwsze jest zaczekanie aż zbiorą się na powierzchni i można będzie je jednym sprawnym ruchem zgarnąć na bok.

Próba „mechanicznego” wpływania na myśli przypomina nieustanne gotowanie czy mieszanie zaśmieconej, zamulonej wody. Przedłuża proces – daje kolejne i kolejne „życia” niechcianym myślom.

To co możemy zrobić to pozostawić myśli samym sobie, pozwolić im opaść na dno albo wypłynąć na powierzchnię i zniknąć. Nie robić z nimi nic, rozumieć jedynie jak działa proces, obserwować go niejako z boku, dać czas żeby myśli i idące za nimi uczucia odpłynęły, odpadły, straciły na sile i znaczeniu, ucichły, odeszły. Zaczekać aż naturalnie pojawi się przestrzeń na myśli lepsze, spokojniejsze, wywołujące chciane przez nas uczucia.

Dobre myśli i idące za nimi dobre uczucia pojawiają się kiedy przestajemy walczyć z cieniem i uspokajamy się. Pojawiają się w spokoju. Pojawiają się kiedy obserwując proces myślenia tworzymy dla nich naturalną przestrzeń, kiedy nie naciskamy na ich pojawienie się.

Zawsze uderzały mnie te momenty w filmowych scenach walk Bruce’a Lee kiedy po położeniu pokotem kolejnej watahy przeciwników siadał w spokoju po turecku i ciagle będąc w stanie alertu odpoczywał, bez wysiłku obserwując otoczenie spod wpół przytkniętych powiek czekając na to co się dalej będzie działo.

Kiedy jesteśmy przepełnieni, trudnymi negatywnymi uczuciami i emocjami, jest to dla nas sygnał, żeby przyjrzeć się temu jakie myśli nas dominują, zobaczyć jak bez sensu mieszamy zabrudzoną wodę, żeby ją oczyścić i po prostu przestać to robić.

Fot: VINCE FLEMING / Unsplash

Jest taki obraz w buddyzmie, który po części zwraca uwagę na ten proces. Budda mówi w nim, o dwóch strzałach którymi jesteśmy uderzani w życiu. Pierwsza z nich to nieunikniony ból którego doświadczamy – choroba, śmierć bliskiej osoby, ból, strata, żałoba, rozstanie – generalnie nieszczęście. Nikt nie może uniknąć jakiejś dozy takich strzał. Po prostu samo życie.

Zwykle jesteśmy też uderzani przez drugą strzałę, trafiającą boleśnie we wrażliwe miejsce uderzone przez pierwszą. Ta druga strzała symbolizuje nasz opór, unikanie bólu, niezgodę i sprzeciw. Wyrażają się one uciekaniem w obsesyjne myślenie, rozważanie czy nie mogliśmy zaradzić sytuacji, zastanawianie się jak sobie poradzić ze skutkami.

Jest to uciekanie przed niewygodnymi uczuciami, osądzanie ludzi i okoliczności, obsesyjne zabezpieczanie się na przyszłość, kontrolowanie wszystkiego i wszystkich, rzucanie się w aktywności czy uzależnienia pozwalające nam „mechanicznie” wyłączyć myślenie. 

Są tacy którzy rozwijają ten obraz dodając trzecią metaforyczną strzałę: Myślenie, że skoro zostaliśmy zranieni przez pierwsze dwie to oznacza, że coś jest z nami nie tak i powinnismy oskarżać siebie i szukać w sobie skazy. To słowa w stylu: No jak komuś ma spaść przysłowiowa „cegła w drewnianym kościele” na głowę to oczywiście mnie. Taka już ze mnie ofiara losu

Druga i trzecia strzała to właśnie przede wszystkim nawykowe formy myślenie. Ugruntowane często przez lata, dekady ścieżki neuronalne – wręcz szerokie drogi, wielopasmowe neurostrady – w naszym mózgu, którymi do tej pory najczęściej wędrował sygnał elektryczny prowadzący drugie i trzecie strzały . To automatyczne reakcje nad którymi świadomie bardzo trudno nam zapanować.

Sięgniecie do obserwowania procesu myślenia, zauważania – bez oceniania, reagowania, przeciwdziałania – jak trafiają nas drugie i trzecie strzały, niesione kolejnymi myślami, wywołujące kolejne trudne uczucia. Zauważenie „co sobie sami robimy” odbiera tym strzałom ich moc i siłę przebicia. Tępi je odbiera im energię.

Nie trzeba z nimi nic robić poza obserwowaniem, że są i świadomością, rozumieniem, że je sami wystrzeliwujemy, że kiedy odrzucamy je z dużą siłą wracają jak bumerang.

A jak Ty radzisz sobie z trudnymi natrętnymi myślami? Potrafisz je obserwować i odnajdywać przez tę obserwację spokój?

Ten tekst jest fragmentem z mojej trzeciej
książki nad którą właśnie pracuję. 
Podobne refleksje znajdziesz w moich książkach
ODETCHNIJ SPOKOJEM
MASZ TO W SOBIE
które znajdziesz do kupienia
jako zestaw w atrakcyjnej cenie tu

https://odetchnijspokojem.salescrm.pl/cart/add_product/pakiet-ksiazki-odetchnij-spokojem-i-masz-to-w-sobie

Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.

namaste i cześć

    Comments are closed

    Masz pytanie?

    Bądźmy w kontakcie

    Polityka Prywatności
    Copyright © jarekguc.pl
    Stworzone z pasji przez Hartwork