Cześć / Namaste

Dziś Spokojny List o pieniądzach… które dają szczęście. Jak? O tym za chwilę.
Jim Carrey powiedział kiedyś:
Myślę, że każdy powinien zostać bogaty i znany i móc robić wszystko, o czym zamarzy, żeby mógł zobaczyć, że to nie jest żadna odpowiedź
Chciałoby się powiedzieć: „Hej Jim, łatwo Ci gadać kiedy zarabiasz na swoich filmowych rolach tyle ile zarabiasz”, a większość z nas zgodziłaby się na to żeby spróbować samemu nieść te „ciężary” sławy i bogactwa i zobaczyć jak to jest. Niestety to podróż w jedną stronę i nawet kiedy z czasem nawet straci się i finansowe bogactwo i sławę, to nie da się odzyskać tego co się miało zanim nie dotknęła nas ta ręka mitycznego Midasa, który zamieniał wszystko czego dotknął w złoto – cenne ale zimne i bezosobowe zarazem.
W książce Odetchnij Spokojem piszę o tym tak tak:

W sprawie pieniędzy dających szczęście trzeba się postarać tylko trochę – nie przesadnie mocno. Prześledźmy to na odczuwaniu szczęścia rodzinnego przy okazji wychowywania dzieci. Malcolm Gladwell w książce Dawid i Goliat, jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów tak napisał o wpływie pieniędzy na wychowywanie dzieci:
Pieniądze ułatwiają wychowanie dzieci, do pewnego pułapu, powyżej którego przestają mieć szczególne znaczenie. Naukowcy prowadzący badania nad szczęściem twierdzą, że rosnąca zamożność przestaje uszczęśliwiać ludzi, kiedy roczny dochód rodziny wynosi około 75 000 dolarów. Powyżej tej sumy zaczyna działać „prawo malejących przychodów krańcowych”, jak powiedzieliby ekonomiści. Jeżeli twoja rodzina zarabia 75 000, a twój sąsiad – 100 000, te dodatkowe 25 000 rocznie oznacza, że sąsiad może mieć ładniejszy samochód i trochę częściej stołować się na mieście. Ale nie będzie szczęśliwszy od ciebie ani lepiej przygotowany do radzenia sobie z tysiącami dużych i małych spraw składających się na bycie dobrym rodzicem. Zależność ta jest opisana tzw. wykresem krzywej dzwonowej.

Po przekroczeniu, w realiach amerykańskich, pułapu 75 tysięcy dolarów, wg Gladwella, który pisał pisał o tym w roku 2013 czyli ponad dekadę temu, więc dziś to pewnie z racji inflacji 100 może 125 tysięcy dolarów – wzrost dochodów przestaje pomagać, a gdy staje się jeszcze wyższy, wręcz zaczyna przeszkadzać w odczuwaniu szczęścia. Tworzy tyle problemów z zarabianiem, obsługą i ochroną bogactwa, bezpieczeństwem osobistym posiadacza fortuny, lękiem przed utratą pieniędzy, nieprzygotowaniem do życia na niższym poziomie – miesza to tak mocno w wyznawanych wartościach, ocenie własnej wartości w oczach innych (co dla nich pozostaje zależne od osobistych cech, charakteru, osobowości, a co od ilości pieniędzy oraz ekonomicznych możliwości ocenianego), że tworzy koktajl negatywnych doświadczeń zupełnie niewart dobrobytu, w którym się go spożywa.
W miarę uodporniony na taki koktajl jest sam twórca – zdobywca fortuny – zaszczepiony na blaski i cienie bogactwa przez proces jego tworzenia.
Dużo gorzej, w wielu różnych wymiarach, rzecz ma się z jego dziedziczącymi dziećmi, wnukami, prawnukami. Statystycznie w większości przypadków trzecie pokolenie dziedziców wielkich fortun ląduje ekonomiczni na pułapie tak niskim, że można go porównać z tym, z którego inicjator rodzinnej fortuny startował w swoją podróż po bogactwo… I zabawę można zaczynać od początku.
Czy jest zatem sens się zaharowywać, żeby zdobyć fortunę ponad miarę? Zależy, czemu ma ona służyć – jeśli szczęściu, to nie!
Odetchnijmy zatem spokojem…
Do punktu zdrowej równowagi w zarabianiu i posiadaniu jest bliżej, niż myślimy. Dojście do niego ułatwi nasze cieszenie się z drogi, którą idziemy, i kolejnymi na niej osiągnięciami. Uważajmy, żeby nie sprzedać swojej wolności za pieniądze, za ułudę bogactwa czy bezpieczeństwa. To na dłuższą metę nigdy się nie opłaca. Poczucie szczęścia, dobrostanu rośnie wraz z wzrostem dochodów, bogactwa, ale tylko do pewnego poziomu. Warto o tym pamiętać

A co Wy sądzicie o wpływie pieniędzy na szczęście?
Jakie są Wasze doświadczenia i Wasza finansowa filozofia?
A tak przy okazji… Czy znasz moją pierwszą książkę Odetchnij Spokojem dzięki której się tu dziś spotykamy? Jeśli nie, to tu możesz pobrać jej fragment – kilkadziesiąt pierwszych stron, żeby „przymierzyć się” do tej lektury https://jarekguc.pl/wp-content/uploads/2022/12/OdetchnijSpok…
A na moim You Tube możesz posłuchać fragmentu audiobooka Odetchnij Spokojem
(jeśli włączą się reklamy kliknij w prawym dolnym rogu „dalej”)
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
