Cześć / Namaste

Jest taki dzień, kiedy z przyjemnością sięgam do słów Richarda Gere’a albo Keanu Reevse’a albo Charliego Chaplina – nie wiadomo, komu jeszcze przypisano te słowa w przestrzeni Internetu:
Pamiętaj, że twój wiek jest zawsze idealny. Każdy rok twojego życia jest
wyjątkowy i cenny i możesz go przeżyć tylko raz. Nie żałuj więc, że się
starzejesz. To przywilej dostępny nie dla wszystkich!
(zaczerpnięte z dziesiątków wpisów i memów umieszczonych na Facebooku, Instagramie, Pintereście itp.)
To dzień moich urodzin.
Lubię sobie w tym dniu zadawać to intrygujące pytanie:
Ile miałbyś lat, gdybyś nie wiedział, ile naprawdę masz lat?
Może i Ty sobie na nie odpowiesz?
Patrzę na rok między poprzednimi urodzinami a tymi.
Rok to czasem tak niewiele, kiedy mierzyć go czasem i tak wiele, kiedy zechcieć mierzyć go energią, faktami, przekraczanymi poziomami świadomości, intensywnością i jakością zmian, wagą praktykowanej odwagi i akceptacji, mocą doświadczanej miłości i wolności.
Mija jak mgnienie oka. Zostawia oczy szeroko otwarte ze zdziwienia, jak wiele przyniósł, zmienił, zdefiniował i zapowiedział na przyszłość. Działa jak trampolina…
Leeeeeecimy…. i końca nie widać! Normalnie taki rok, że szok!
Uwielbiam tego prostego mema – zawsze kiedy go opublikuje sypią się dziesiątki wzruszających, poruszających komentarzy.
Pasuje jak ulał do dzisiejszego dnia.
Jakże ten czas przeleciał… Jak niedawno miałem te siedem lat…
Co bym sobie powiedział? A Co Ty powiesz sobie sprzed lat?

Obok innych wspaniałych prezentów i życzeń dostałem dziś od Żony i Dzieci
urodzinową kartkę z moim ulubionym cytatem:

który skądinąd otwiera moją drugą książkę MASZ TO W SOBIE

Piszę w tej książce dalej i takie słowa, w wątku, który nieuchronnie pojawia się przy okazji refleksji nad kolejnymi urodzinami:
Woody Allen, przerabiany później przez wielu, snuł kiedyś taką opowiastkę o odwróconym biegu życia człowieka, zaczynającym się w chwili jego pogrzebu, a kończącym się w fantastycznym orgazmie powołujących go do istnienia rodziców. Tak. Rodzice się kochali i uprawiali seks. Ups, ależ to dziwacznie brzmi, ale faktycznie to robili.
Kochali się i dawali temu fizyczny, przypisany im przez naturę wyraz. Starali się o dziecko, o mnie i udało im się, czuli się pobłogosławieni faktem mojego pojawienia się na świecie. Już na dzień dobry miałem wielkie szczęście, bo wiem, że nie każdy miał tak idealny start – zaplanowany, wyczekany, kochany. Zdążam w stronę początku tej allenowskiej opowieści – co ma tam się wydarzyć? Co o mnie powiedzą? Jak mnie wspomną?
Ta odwrócona perspektywa spowalnia wszystko jak w niezwykłym slow motion, wykręca umysł na drugą stronę, wyostrza ważność jak jakieś mentalne LSD. Jakże ważne jest zauważenie tej wielowymiarowości, wielopiętrowości niezwykłości i wcale nielinearnego procesu tworzenia. Zaczynane nawet tak figlarnym ćwiczeniem kroki w stronę kontemplacyjnego – duchowego patrzenia na świat, są krokami w stronę odczuwania faktycznego wpływu wyższych wymiarów na niższe.
Fragment z książki MASZ TO W SOBIE

A kiedy są Twoje urodziny? Ile byłoby lat na Twoim liczniku gdyby nie było wiadomo ile masz lat? I co usłyszałaby od Ciebie dziś Twoja 7-letnia wersja Ciebie?
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
