0,00 zł 0

Koszyk

Brak produktów w koszyku.

O co chodzi w oddychaniu spokojem? Spokojny List 61

Cześć / Namaste

Uwielbiam tę opowieść posłyszaną od Margaret Wheatley:

Gdzie mamy przestrzeń oddychania spokojem?

Kiedyś Dalajlama zgodził się, by zachodni naukowcy, dokładnie neurobiolodzy, zbadali swoją aparaturą, co dzieje się z umysłami najgłębiej medytujących lamów z klasztoru, w którym żył. Naukowcy po przybyciu, przygotowując się do badania, okablowali, okleili czujnikami i poubierali zakonników w urządzenia przypominające skrzyżowanie durszlaków z kaskami kosmonautów, a potem stwierdzili, że są gotowi do przeprowadzenia swojego eksperymentu. Zaskakująco dla nich lamowie zaczęli się śmiać – wręcz pokładać się z nieopanowanego śmiechu. Skonfundowani naukowcy spytali, czy powodem reakcji duchownych jest to, jak śmiesznie wyglądają z aparaturą badawczą na głowach. Okazało się, że wcale nie to rozbawiło zakonników do łez. Śmiali się z tego, że okablowano im do badania i podłączono do aparatury głowy, kiedy to, co według nich najważniejsze w medytacji, fizycznie dzieje się zupełnie gdzie indziej – w przestrzeni klatki piersiowej – w okolicy serca.

Fot: Richmond Klavins / Unsplash

Wiedzieli to, co coraz częściej potwierdza nauka, uznająca, że mamy do dyspozycji kilka „umysłów” – ten w głowie, ten w przestrzeni serca i jeszcze jeden – ulokowany w naszych jelitach, które na różne sposoby pracują na rzecz naszego myślenia, poznania, świadomości. Lamowie odwoływali się do dalekowschodniego rozumienia tych zjawisk, które skutkuje tym, że tymi samymi słowami, pojęciami opisuje się mózg i serce jako organy stanowiące razem umysł. W dalekowschodnim podejściu do rozumienia tego, jak funkcjonujemy, serce i umysł są nierozdzielne, stanowią jedność. Oddech stanowi jeden z głównych elementów tego / takiego doświadczania medytacji

Oddech spokoju

Kiedy przedstawiałem  zaawansowane szkice tekstów do mojej pierwszej książki ci, którzy je czytali, mówili, że nie mogą ich czytać szybko – nawet jeśli są do szybkiego czytania przyzwyczajeni. Ktoś stwierdził, że to lektura, z którą idzie się do parku, żeby ją spokojnie przemyśleć. Wiele osób przyznawało, że czują, jakby „głębiej odetchnęli” pod wpływem refleksji, którą w nich wzbudziło to, co czytali. Takie sygnały dostaję do dziś – 9 tysięcy egzemplarzy książki dalej na rosnącej skali tych, które powędrowały w świat – do Was i namawiają do oddychania spokojem.

https://jarekguc.pl/ksiazka

Takiego „odetchnięcia spokojem” doświadczamy w momentach, kiedy z tyłu głowy słyszymy: „Aha!”. W chwilach nagłego uświadomienia sobie czegoś istotnego, inspiracji, wglądu, rozpoznania lub zrozumienia – umysłowego czy duchowego – małego lub większego odkrycia.

Nie zawsze jest to oddech rozluźniający i relaksujący. Czasem bywa to głęboki oddech spokoju, wynikający z uzmysłowienia sobie pewnych kwestii i zaakceptowania wymagających, trudnych prawd oraz rodzajów zrozumienia.

Zapewne tak jak ja znasz to uczucie spokoju pojawiające się po głębokim westchnieniu czy wzięciu głębokiego oddechu, przyniesionego automatycznie przez działającą niezależnie od myślenia mądrość ludzkiego ciała.

Czasem, kiedy przyjdzie nam zapłakać czy nawet zaszlochać pod ciężarem tego, z czym skonfrontuje nas życie – kiedy spłynie z nas emocjonalność tego momentu – czujemy, jakby wraz z kończącymi tę chwilę oczyszczenia głębokimi westchnieniami ulotniła się część obciążającego nas bagażu. Spazmatyczne westchnienia zbolałego jestestwa, które wyrwało się spod kontroli umysłu i wyuczonego opanowania czy dobrych manier, stają się coraz słabsze i w końcu przychodzi głęboki oddech, który przynosi spokój, choć wcale nie jest nacechowany radością.

W takich momentach odzywa się w nas dziecko potrzebujące przytulenia po tym, jak doświadczyło bólu, zranienia czy krzywdy, zaniosło się płaczem i w końcu uspokoiło się wraz z kilkoma głębszymi oddechami, zanim odpowiedziało „Tak!” na pytanie: „Czy już wszystko dobrze?”.

Czasem takimi oddechami obdarowuje nas życie w chwilach dla nas trudnych, niekiedy wzruszających czy prawdziwie radosnych. Taki głęboki oddech to wejście w głębszą, refleksyjną część naszego istnienia – i paradoksalnie mimo zmiennych okoliczności jego natura pozostaje taka sama – niezależnie od tego, czy pojawia się, kiedy trwamy w oczekiwaniu na nieuniknione przy szpitalnym łóżku kogoś, kto odchodzi, czy wtedy, gdy oglądamy zachód słońca nad pięknym morzem na drugim końcu świata.

Fot: Zac Durant / Unsplash

Po prostu czujemy się lepiej, kiedy tak głęboko odetchniemy. Odczuwamy większy spokój. Czujemy, że jesteśmy bliżej prawdy, głębi, prawdziwej tkanki i esencji życia, bycia, człowieczeństwa. Taki oddech jest szczególnym połączeniem tego, co fizyczne, z tym, co uczuciowe, ulokowanym w okolicy serca – w klatce piersiowej.

Oddech wywołany zrozumieniem jest mieszanką radości, uniesienia, spokoju – dobrych uczuć wynikających z uzyskiwania kolejnych drobin świadomości, a może i kontroli nad mechanizmami rządzącymi życiem.

Możemy takie oddechy spokoju, odkrycia, kolejne poziomy świadomości i zrozumienia prowokować, wywoływać, znajdować sami – nie zdając się na to, że pojawią się tylko wówczas, kiedy życie rzuci nas na kolana albo uniesie ku słońcu, prowadząc swoimi magicznymi ścieżkami.

Możemy, planowo i celowo sięgając do refleksji, do swojego wnętrza, do głębi, uprzedzać niezbadane wyroki życia i uczyć się zrozumienia, sięgać do kolejnych poziomów świadomości choć po części na swoich warunkach, w wybranym przez siebie czasie, za niższą niż wylicytowana przez życiowe „przypadki” cenę.

Chcę, żeby takie odkrywcze oddechów spokoju dostarczały moje książki, filmiki, teksty, opowieści. 

Takie właśnie oddechy chcę w zdrowy sposób prowokować – u siebie i u Was.

W książce MASZ TO W SOBIE piszę o tym tak:

https://jarekguc.pl/masztowsobie/

Pamiętam rozmowę z pewną starszą Panią, która spytała mnie:

– Czy ja oszalałam? Za każdym razem, kiedy pisze pan w książce „odetchnij spokojem”, biorę głęboki oddech.

– Tak, proszę Pani. Dokładnie tak to należy nazwać. To szaleństwo, ale drobne.

To najpiękniejsze drobne szaleństwo, o którym słyszałem w życiu

Ciekaw jestem jak u Was z oddychaniem spokojem i przebywanem w przestrzeni serca ?
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy macie opowieści, które wywołują oddech spokoju u innych?


A tak przy okazji… Czy znasz moją pierwszą książkę Odetchnij Spokojem dzięki której w sumie się tu dziś spotykamy?
Jeśli nie, to tu możesz pobrać jej fragment – kilkadziesiąt pierwszych stron, żeby „przymierzyć się” do tej lektury https://jarekguc.pl/wp-content/uploads/2022/12/OdetchnijSpok…

A  może chcesz sięgnąć do drugiej? Między innymi na moim You Tube możesz  posłuchać fragmentu audiobooka Masz to w sobie 
(jeśli włączą się reklamy kliknij w prawym dolnym rogu „dalej”)

Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.

namaste i cześć

    Comments are closed

    Masz pytanie?

    Bądźmy w kontakcie

    Polityka Prywatności Zmień zgodę
    Copyright © jarekguc.pl
    Stworzone z pasji przez Hartwork