Cześć / Namaste

Od tygodnia siedzę dzień w dzień przy nagrywaniu audiobooka. Rodzina chodzi na paluszkach, żeby nie było jej w dźwiękowym tle tego co nagram, a ja krok po kroku wędruję głosem przez książkę. Jestem w okolicy półmetka i zrobiło się z tego 7 godzin nagrania.Całość będzie zatem miała około 15 godzin. Spora porcja słuchania. Mocno się koncentruję nad tym, kosztem innych tematów, bo wersja audio książki ma dotrzeć do Odbiorców do końca stycznia, a po moich nagraniach będzie potrzebny jeszcze czas na pracę nad edycją i finalnym szlifem przez mojego zaufanego speca od audiobooków, dla którego ten będzie nie-wiem-którą-setną produkcją tego typu. Jakże ciekaw jestem reakcji na tę wersję 'Odetchnij Spokojem’
Dziś w pierwszej części dnia praca nieco przyhamowała bo to Trzech Króli / Mędrców / Astrologów czy jakkolwiek byśmy ich jeszcze nazwali. Zwykle dzień dla mnie mocno refleksyjny bo definitywnie zamykający festiwal świętowania świąteczno-noworocznego. Czas wracać do codzienności i business as usual, choć w ostatnich miesiącach nie nie jest zwyczajne, przez książkę i kroki w stronę „usług dla ludności” bardziej niż dla biznesu – rozwijanie oferty wsparcia na różne sposoby osób indywidualnych i adresowania ich potrzeb przez to co robię.
Zatem 'Trzech Króli’ … w trzech odsłonach
1. nostalgicznie: Napisałem kiedyś ten wiersz popijając koniak w jednym otwartym na gliwickim rynku, w wieczór trzech króli pubie:
w niespodziewanie podarowany
przez trzech wędrujących aneks poświąteczny
dziwnie oderwany od rzeczywistości
koniak delikatnie rozlewa satori
wnikając w umysł
wyrozumiale drażni istotę niedoskonałości
jedyne wolne miejsce pośród gwaru
podmuchem od drzwi
raz po raz anonsuje gości
ani zima ani królowie
ani życie nie są już na serio
2. rozwojowo: Spytałem dziś na social mediach:

zobacz jak ciekawe są dziesiątki odpowiedzi w kometarzach na
3. zabawnie – bawi mnie to co roku w ten dzień swoją smakowitą politycznie niepoprawną prawdziwością:
„Co by było, gdyby Trzej Królowie okazali się być Trzema Królowymi?
– Po prostu spytałyby o drogę
– Dotarłyby w porę
– Pomogłyby przy porodzie
– Wysprzątały stajenkę
– Przyniosłyby przydatne prezenty… i coś do jedzenia
A co by powiedziałyby w drodze powrotnej?
– Widziałyście jakie sandały Maryja ubrała do swojej tuniki?
– Ten mały nic a nic nie jest podobny do Józefa…
– Jak oni mogą wytrzymać z tyloma zwierzakami?
– A ten ich osiołek jest już całkiem na wyczerpaniu…
– Mówią, że Józef jest bezrobotny…
– Chciałabym tylko wiedzieć, kiedy oddadzą nasz garnek, w którym przyniosłyśmy łazanki?”
A jak Twoje „ostatki” w Trzech Króli?
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
