0,00 zł 0

Koszyk

Brak produktów w koszyku.

Uwalnianie się od niechcianego – 4 kroki do uwolnienia i odpuszczenia- znasz je? Spokojny List 14

Cześć / Namaste

Dziś o uwalnianiu – będzie głęboko i dość intymnie

Uwalnianie przyszło do mnie – jak większość najważniejszych dla mnie elementów mojego systemu myślenia, działania, duchowości – przez książkę.

W rozmowie o różnych, momentami dziwacznych, ezoterycznych tematach, mój rozmówca wspomniał, że czyta „Technikę Uwalniania” Davida R. Hawkinsa, która mocno wpływa na jego podejście do rzeczywistości.

Nie znał mnie dobrze, więc dodał, że to raczej nie kryminał i że to wymagająca lektura. Z zasady nie uchylam się przed rękawicą rzucaną mi słowami „wymagająca lektura”.

Jak to zwykłem robić zapisałem sobie – gdzieś w telefonie – tytuł, żeby przy okazji sprawdzić o co chodzi.

Nie sądzę, żeby algorytmy Google-a były tak sprawne lub żeby polski wydawca książki podsłuchiwał rozmowy swoich potencjalnych klientów, więc myślę, że to raczej sprzysiężone siły dobra zaczęły mi podrzucać fragmenty wystąpień Hawkinsa – a to na You Tube a to na Facebooku. Brzmiało intrygująco a nazwisko przestało być mi obce. Kiedy trafiłem na książkę w oddalonej o kilkaset metrów od miejsca gdzie mieszkam księgarnię z literaturą „dziwaczną” nie miałem wyjścia – musiałem kupić i zacząć czytać.

Uwalnianie:

„Uwolnienie z jednoczesnym odpuszczeniem jest jak nagłe pozbycie się wewnętrznego napięcia albo jak zrzucenie ciężaru. Towarzyszy mu natychmiastowa ulga i lekkość oraz poczucie wolności i szczęścia.”

David R. Hawkins

David R. Hawkins

Uwalnianie jest proste. Dla mnie było tym prostsze, im bardziej byłem świadomy jego mechanizmów. Było tym bardziej naturalne, im więcej go praktycznie doświadczałem. Stawało się samonapędzającą się pozytywną spiralą.Działało w obszarze trudnych spraw z przeszłości i zderzania się z aktualnymi wyzwaniami codzienności.

Poznałem je na początku przez Davida R. Hawkinsa, podążałem tą ścieżką z czasem z pomocą tych od których uczył się Hawkins. Dziś jestem w rzeczywistości, którą nazwałbym Techniką Uwalniania 2.0 – mam jej własną wersję.

Można próbować opisać uwalnianie metodą – nazywać intelektualnie ale, żeby je zrozumieć trzeba je odczuć – trzeba go doświadczyć

Wszyscy dookoła namawiają do przepychania się ze światem… Wiem z własnego doświadczenia, że to zwyczajnie nie jest efektywne, że istnieje prostsza i szybsza droga. To droga świadomego uwalniania się od myśli, uczuć, emocji – akceptowania, odpuszczania, dozwalania.

Na pozór w świecie zewnętrznym może się nic nie wydarzyć. Będziemy tak samo pracowali, uczyli się, ćwiczyli, myśleli, działali, jednak będzie nam łatwiej – będziemy bardziej współgrali z siłami wszechświata – będziemy sięgali do szczególnej mocy w miejsce używania zwykłej siły.

Możemy przejąć inicjatywę wobec rzeczywistości, zdarzeń, wyzwań – sposobów ich interpretowania i mierzenia się z nimi. Możemy dokonywać zmian. Nawet jeśli będą się one składać z serii mikrozmian, drobnych drgnień, posuwania spraw o mikrometry. Kropla drąży skałę. Seria kropel wyrzucanych pod ciśnieniem to strumień będący w stanie ciąć skałę czy metal. Cięcie wodą potrafi być precyzyjniejsze i sprawiać mniej problemów technicznych niż cięcie laserem. Wszystko zaczyna się od jednej kropli. Uwalnianie może połączyć takie krople w strumień tnący kwestie twarde i ciężkie jak kamień.

Nie pozbędziemy się tego, na czym się koncentrujemy.

Paradoks polega na tym, abyśmy się nie uwalniai się na siłę, abyśymy nie naciskali, nie racjonalizowali procesu uwalniania, nie realizowali żadnej metody ani agendy uwalniania.

Elementem uwalniania się jest paradoksalnie również uwolnienie się od potrzeby uwalniania, od oczekiwania jego dobroczynnych rezultatów, wyników.

Kluczem jest dozwalanie, aby uwalnianie się wydarzało, działo – niejako samo z siebie, bez mojego udziału, w czasie, w którym przychodzi.

Każdy z nas ma tak, że zmagazynowane trudne emocje, mimo wysiłków ich pilnowania przedzierają się, przez granice, które im wyznaczamy, mury, które budujmy żeby się od nich odgrodzić

Szczególnie w sytuacjach kiedy zbiega się w czasie seria trudnych zdarzeń lub znacznej intensywności życia, która angażuje siły wewnętrzne normalnie pilnujące przeszłego emocjonalnego bagażu.

Technikę uwalniania wg wskazówek Hawkinsa, zacząłem ćwiczyć na takich właśnie „trzymanych pod kluczem grubych zwierzach”

Kiedy dopadał mnie emocjonalny dół – poczucie tęsknoty za zmarłą Mamą, uczucie samotności i uczuciowego niespełnienia po rozwodzie i serii nieudanych związków – pozwalałem takim emocjom po prostu być – zaistnieć.

Byłem ich świadkiem – nie próbowałem z nimi walczyć, nie oceniałem ich, nie uciekałem od nich – nie próbowałem ich w żaden znany mi sposób wyrażać ani „radzić sobie” z nimi. Pozwalałem by były, trwały powodowały trudne, dojmujące, bolesne uczucie, które często jak kamień kładło się na klatce piersiowej, przyduszało mnie do ziemi, odbierało siły.

Często obezwładniający ból, będący pomieszaniem wspomnień, uczuć, kłębiących się myśli, chęci ucieczki i przerwania tego trudnego misterium był jak spojrzenie lękowi, demonom, śmierci w twarz. Łamał mnie wpół, wyrywał głębokie westchnienia i szloch z najgłębszych warstw fizykalno-duchowego mnie.

Za pierwszym czy drugim razem siła tych doznań w odniesieniu do konkretnego obszaru do uwolnienia była przerażająca. Wydawało się jakbym spadał w dół niekończącej się mrocznej, zwężającej się studni.

Z czasem – z przyrastającym doświadczeniem – rozumiałem, że to czego doświadczam to siła, energia nieprzepracowanych, NIEUWOLNIONYCH, zalegających i angażujących w podświadomości moje zasoby wewnętrzne starych, zmagazynowanych emocji, stanów emocjonalnych, całych naszpikowanych emocjami wewnętrznych opowieści i tożsamości, które dziesięcioleciami zapełniały moje wnętrze i pochłaniały życiową energię.

Taki „seans” – często pojawiający się niespodziewanie, zaczynający się często od drobnego impulsu – jednej myśli potrafił trwać od 15 – 20 minut do kilku godzin. Najczęściej – w gorączce codzienności zamykał się w kilkudziesięciu minutach. Często dział się podczas jazdy samochodem albo w chwili braku aktywności, odpoczynku, oczekiwania na coś, usypiania.

Konfrontacja z większymi, bieżącymi, bolesnymi życiowymi trudnościami – dużymi tematami codzienności, prowadzącymi do dłuższego przygnębienia, smutku, zmartwienia wywoływały długie – kilkugodzinne sesje uwalniania.

Jak można opisać takie fazy uwalniania:

Faza 1 – Uświadom sobie to co chcesz uwolnić – uczucie, emocję, wspomnienie. Obejmij to swoją świadomością. Niech zaistnieje w Tobie, w całej pełni. Poczuj to. Możesz też po prostu zgodzić się na pojawienie się czegoś co wymaga uwolnienia a pojawia się samo – bez udziału Twojej woli, wbrew Tobie. Coś trudnego, jakaś wewnętrzna zadra, trauma. Będziesz wiedzieć co chcesz uwolnić – co wymaga uwolnienia. Pozwól zaistnieć tej emocji, uczuciu i wszystkiemu co się z nimi wiąże – także temu co jest trudne, bolesne, powodujące napięcie . Czuj to, pozwalając temu być, zgadzając się na ten stan bez oceniania czy chęci zmieniania go

Faza 2 – Pozwól temu co wymaga uwolnienia – jakkolwiek się to manifestuje – wewnętrznie czy fizycznie – swobodnie przez Ciebie przepływać. Zgódź się na to. Niczego nie zmieniaj. Niczego się nie obawiaj, za nic się nie potępiaj. Skoncentruj swoją uwagę na energii, którą niesie to doświadczenia na jej uwalnianiu. To emocja, uczucie, wspomnienie i ich energia.

Faza 3 – Akceptuj to co czujesz. Nie próbuj tego myślowo, intelektualnie porządkować. Niech myśli pojawiają się i znikają. Skoncentruj się na swojej obecności w tym stanie / zdarzeniu/ czasie. Odpuść wszelkie wysiłki, żeby w jakikolwiek sposób to zmienić. Nie racjonalizuj. Nie stawiaj oporu. Emocje, uczucia, energia, której nie stawiamy oporu, uwalnia się, przepływa i odchodzi . Nieopieranie się temu co się wydarza ogromnie przyspiesza i ułatwia ten proces.

Faza 4 – Poczekaj aż akt uwolnienia, rozładowania energii nastąpi w pełni. Do tego czasu, trwaj w tym, co czujesz. Nie kontroluj, nie bez stawiaj oporu, nie napędzaj zbędnego myślenia, osądzania. Po przejściu przez ten stan / akt uwalniania masz szansę poczuć lekkość, ulgę, przypływ energii i sił witalnych. To znak, że to, co miało zostać uwolnione, uwolnione zostało.

Dzięki kilku latom spędzonym w świecie uwalniania jestem dziś bez wątpienia innym człowiekiem. Uwalnianie i odpuszczanie to temat na długą, głęboką opowieść. 

Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych

Spokoju Listów pisanych do Ciebie.

namaste i cześć

    Comments are closed

    Masz pytanie?

    Bądźmy w kontakcie

    Polityka Prywatności Zmień zgodę
    Copyright © jarekguc.pl
    Stworzone z pasji przez Hartwork