Cześć / Namaste

Życzę Tobie, wszystkim wokół i sobie SALUTOGENEZY
Byłem, jak zresztą większość z nas, kształtowany w życiu do bycia specem od patogenezy – spojrzenia na świat inspirowanego najpewniej dziedziną medycyny zajmującą się badaniem mechanizmu powstawania oraz rozwoju choroby. Brzmi dość negatywnie, nieprawdaż?
Uczyłem się pilnie, co może być źródłem „choroby” – rozpoznawania nieprawidłowości, wyczuwania i dostrzegania tego, co niewłaściwe czy groźne, przewidywania, jak mogę zostać zaatakowany, na co jestem narażony, co niedobrego może się rozwinąć z tego, co mnie spotyka – czego mam się wystrzegać. Żeby się ustrzec przed złym i groźnym, studiowałem mechanizm powstawania i rozwoju groźnego oraz złego. Nawet jeśli w początkowym założeniu rezultatem miała być poprawa, rozwój, zmiana na lepsze, większe bezpieczeństwo, zwykle trzeba było zacząć od zrozumienia, co jest źle i czemu jest źle. Często poprzestawałem na katowaniu się tym negatywizmem – studiowanie patogenezy było tak zajmujące i wymagało tak kompleksowego spojrzenia, że nie starczało czasu na nic poza nim.
Okazało się jednak, że można studiować salutogenezę – zdolność do fizycznej i duchowej naprawy, pilnowania sposobów pozostawania w dobrej kondycji. Jak wyjaśnia Ciotka Wiki:
Salutogeneza to model podejścia do zdrowia zaproponowany przez Aarona Antonovsky’ego. W przeciwieństwie do istniejącego powszechnie modelu patogenicznego koncepcja ta kładzie nacisk na zachowanie zdrowia, a nie na leczenie choroby.
Pojęcie salutogenezy, rozważane i badane naukowo, było rozwijane głównie w kontekście zdrowia fizycznego, ale z głębokim zrozumieniem jego podstaw psychicznych – psychosomatyki. Jest inspirującym sposobem patrzenia na życie, zdecydowanie wykraczającym poza dziedzinę wąsko pojmowanego zdrowia.
Według twórców tego terminu salutogeneza stoi na trzech filarach, będących podstawą do tego, by kreować swój świat dobrych, ożywiających, dających zdrowie myśli, emocji, odczuć, zachowań – sposobów patrzenia na rzeczywistość:
Jak dążę do salutogenezy?
Patrzę jak dziecko. Upraszczam. Celowo dziecinnieję, bawię się i nie pozwalam sobie wydorośleć. Tłumaczę sobie świat w dziecinnie prostych kategoriach.Bardziej mi zależy na osiąganiu i utrzymywaniu salutogenezy niż na dogłębnym rozumieniu mechanizmów patogenezy. Szukam tego, co pomocne dla salutogenezy.

Fot: Anna Samoylova / Unsplash
André Stern, dorosła ikona edukacji domowej, napisał w książce Zabawa. O uczeniu się, zaufaniu i życiu pełnym entuzjazmu:
Wielu ludzi mówi w dzisiejszych czasach: »Nie rozumiem tego świata. Nieważne, co robię, nic się nie zmienia. To wszystko nie ma sensu«.
Gdy dzieci się bawią, wykorzystują swoje myślenie dywergencyjne. Gdy nikt im nie przeszkadza w zabawie, pozostają w wolnym od wartościowania przekonaniu, że oto są właściwą osobą na właściwym miejscu i we właściwym czasie. Ich świat jest zrozumiały, ma sens i można go kształtować […]. Dzieci nie tylko przystosowują się do świata, ale też kształtują go według swojej miary! Te wzajemne relacje – dopasowywanie się i kształtowanie – sprawiają, że dzieci żyją w całkiem naturalny sposób według zasad salutogenezy […]. Nie ma lepszego punktu wyjścia – powinniśmy być tego świadomi!
Zastanówmy się:
Jestem zadania, że potrafimy zrozumieć świat i życie. Mamy na nie wpływ. Jesteśmy w stanie dostrzec sens tego, czego doświadczamy, i wcale nie musimy się przy tym strasznie namęczyć. Musimy jedynie nauczyć się patrzeć inaczej. Na przykład zmieniając to gdzie kierujemy uwagę, skupienie… Na przykład bardziej na salutogenezę niż patogenezę
A Ty jak uważasz?
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
