Cześć / Namaste

Dziś Spokojny List o… spokoju. Czego potrzeba nam żebyśmy doświadczali spokoju?
Żeby znaleźć spokój, potrzebny jest… spokój.
Kiedyś pracowałem jako doradca w tematyce budowania planów awaryjnych, na wypadek katastrof i różnorakich negatywnych zdarzeń w przemyśle i gospodarce.
Jednym z elementów takiego planowania są procedury ponownego uruchamiania do działania tego, co wskutek awarii na dużą skalę zostało zatrzymane. Niezwykle interesujące były rozważania na temat tego, w jaki sposób „podnieść” system energetyczny kraju w przypadku, kiedy zostałby wyłączony.
Jak zacząć produkować prąd, gdy go w ogóle nie produkujemy wskutek masowej awarii.
Okazało się, że żeby zacząć produkować prąd, potrzebny jest przede wszystkim… prąd. Takie są uwarunkowania technologiczne systemu energetycznego kraju. Żeby zaczął działać, potrzeba pierwszej „dawki” prądu. W praktyce odtwarzanie jego działania zaczyna się od uruchomienia małych elektrowni wodnych – wykorzystujących spiętrzoną wodę do produkcji prądu i tak startuje się „ręcznie” cały system.
Plan awaryjny dla spokoju
Dlaczego o tym piszę? Bo podobny paradoks występuje przy poszukiwaniu spokoju. Żeby go odzyskać, potrzebny jest spokój – pierwsze podstawowe dawki, chwile wytchnienia.
Żeby zacząć znajdywać spokój, potrzebny jest spokój.

Żeby zacząć kompleksowo, systemowo odzyskiwać go w życiu, trzeba zacząć od drobnych jego dawek, celowo prowokowanych momentów wyciszenia. Czy to będzie wyłączenie telewizora zalewającego nas pełnymi niepokoju wiadomościami, czy odłożenie poza zasięg ręki telefonu z aplikacjami prześcigającymi się w wmawianiu nam: To jeszcze musisz wiedzieć, to jeszcze trzeba zobaczyć, to koniecznie wymaga skomentowania, nie wychodź z naszej apki – zostań tu jak najdłużej ? Czy to oznacza pójście na spacer, na grzyby, na ryby, czy pójściezaskakująco wcześnie spać…? Każdy musi zdecydować sam – żeby uruchomić proces odzyskiwania spokoju, żeby stworzyć dla niego warunki.
Ja często mawiam, że moje szczęście ma na drugie imię spokój – mój dobrostan zaczyna się od znajdowania i świadomego tworzenia przestrzenispokoju.
Ciekawie jest spojrzeć na sportowców – nawet w tak wybuchowo dynamicznych dyscyplinach jak sprint. Ci, którzy są na topie światowych rankingów– medaliści, olimpijczycy, rekordziści – zwykle wychodzą do startu niezwykle skoncentrowani i… spokojni. Równoważą burzę emocji, która szaleje z pewnością w ich wnętrzu, spokojnymi ruchami, rozluźnianiem ciała, oddychaniem.Za chwilę wystrzelą jak z procy, ale póki co – siła spokoju kumulująca energię, która za chwilę będzie potrzebna w tysiącu procent.
Wiele z tego spokoju to wyuczone, uwewnętrznione rytuały, umiejętności uspokajania się, bez których spaliliby się psychicznie tak, że na linii startu byłaby z nich tylko kupka popiołu niezdolna do niczego. Potrafią przez to tworzenie warunków dla spokoju przekształcać temperaturę emocji i ciśnienie sytuacji startowej w moc. Moc, która – jak temperatura i ciśnienie kilometry pod powierzchnią ziemi przekształca węgiel w diament – przemienia ich zwykłeludzkie zdolności w proces osiągania nadludzkich rezultatów. Produkują drogocenne sportowe kamienie milowe i medale ze szlachetnych kruszców w niekończących się zmaganiach z ograniczeniami ludzkiego ciała.
Możemy nawet patrząc się na nich, nauczyć się determinacji w tworzeniu swojej strefy, swoich rytuałów i umiejętności spokoju – nie jako sztuki dla sztuki, spokoju dla spokoju, tylko warunku efektywnego, dynamicznego i świadomego działania.
Bo tak na prawdę jeśli ze chcemy to mamy w sobie… generator spokoju.

A spokój, jako stan umysłu, jest umiejętnością, którą możemy rozwinąć poprzez różnorodne techniki i praktyki.
Istnieje wiele badań naukowych, które potwierdzają, że spokój można trenować i osiągać poprzez świadome działania. Na przykład, prace naukowe na temat medytacji mindfulness pokazują, że regularne praktyki mogą znacząco zmniejszać poziom stresu i zwiększać ogólne poczucie spokoju. Badania (przeprowadzone przez Davidsona i McEwena w 2012 roku) wskazują, że medytacja wpływa na zmiany w strukturach mózgowych odpowiedzialnych za regulację emocji, co przekłada się na lepsze radzenie sobie ze stresem.
Na zakończenie zatem pięć przykładowych skutecznych sposobów na naukę spokoju:
1. Technika 5-4-3-2-1 do natychmiastowego radzenia sobie ze stresem:
2. Dziennik wdzięczności nieco inaczej :
3. Zmiana perspektywy przez sztukę:
4. Metoda Stop-Chwila-Oddychaj:
5. Spokój poprzez ruch — Tai Chi lub Qigong:
Te starożytne praktyki łączą wolne, celowe ruchy z głębokim oddychaniem, pomagając nie tylko w relaksacji, ale także w zwiększeniu świadomości ciała i umysłu.
Każda z takich metod może pomóc w rozwijaniu umiejętności osiągania spokoju, ale ważne jest ich regularne praktykowanie i dostosowanie do własnych potrzeb i możliwości. Regularne stosowanie tych technik może przyczynić się do długotrwałej zmiany w naszym sposobie reagowania na stres i zwiększenia ogólnego poczucia spokoju.
A co Wy jakie macie metody na generowanie spokoju, tworzenie warunków do spokoju, jego codzienną naukę?
Jakie są Wasze doświadczenia i Wasza filozofia spokoju?
A tak przy okazji… Czy znasz moją drugą książkę Masz to w sobie dzięki której się tu dziś spotykamy?

Jeśli nie, to tu możesz pobrać jej fragment – kilkadziesiąt pierwszych stron, żeby „przymierzyć się” do tej lektury https://jarekguc.pl/wp-content/uploads/2023/11/Masztowsobie_…
A na moim You Tube możesz posłuchać fragmentu audiobooka Masz to w sobie
(jeśli włączą się reklamy kliknij w prawym dolnym rogu „dalej”)
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
