Cześć / Namaste

Czemu cześć / namaste – o tym było poprzednim razem – sięgnij do poprzedniego Spokojnego Listu
Odpowiadając na pytanie z tytułu… Jak z piątku zrobić poniedziałek? Wystarczy mieć mailing Spokojnego Listu gotowy w piątek i przez przypadek/pomyłkę nie wysłać go w piątek. Potem już wystarczy zdecydować że poniedziałek jest kolejnym dobrym dniem na wysyłkę i… gotowe. Trochę jak w tym dowcipie z brodą, w którym radzieccy naukowcy zastanawiali się jak to możliwe, że od piątku do poniedziałku są tylko trzy dni a od poniedziałku do piątku aż pięć.
A tak na serio – było w ostatnich miesiącach i jest nadal dość intensywnie i zmęczenie się nawarstwia… choć ma bardzo pozytywnym posmak…
A może poniedziałki będą lepsze od piątków na nasze korespondencyjne spotkania? Pokaże to ilość otwartych maili 🙂
Tęskniąc za latem i odpoczynkiem wrzuciłem na FB taki lekko rozpoetyzowany tekst/obrazek, który być może kiedyś znajdzie miejsce w jakiejś książkowej publikacji:
Tęsknota…
Lubię te wieczory – najczęściej zdarzają się latem – kiedy wprost od drzwi mieszkania idę do łóżka.
Dzień był intensywnie pełny słońca, ciepła i zdarzeń a wieczór jest spokojnym, rozkosznym chłodnym kontrapunktem.
Czasem upał złamany zostaje lekko deszczem albo bardziej dramatycznie – burzą.
Nie zapalam światła wchodząc do domu.Odkładam telefony, tablety, piloty, e-booki- moją elektroniczną zbroję miejskiego wojownika.
Szeroko otwieram okno.Kładę się na łóżku.Zmrok jak to latem – gęstnieje długo i powoli.
Nic nie mówię. Do nikogo nie dzwonię. Z nikim nie piszę. Chłonę wieczorny bezruch.
Smakuję zaskakującą potrzebę i delikatną radość nie robienia niczego. Leżę, oddycham, odparowuję, oddaję myśli, emocje, słowa – miniony dzień – jak rozgrzany słońcem kamień, który długo w noc promieniuje tym co wchłonął w ciągu dnia.
Pozwalam myślom płynąć swobodnie bez wyznaczonego kierunku.Niczego świadomie nie nadaję, jedynie niespiesznie odbieram. Jakakolwiek interpretacja tego co do mnie dociera jest ograniczona do minimum.
Słucham miasta brzęczącego w tle.Czasami przez szum aut i głosy ludzi przed nocnym sklepem, kilka pięter niżej przedrze się na kilka chwil syrena karetki czy radiowozu.
Kiedy jest długo i głęboko cicho, słychać zegar na ratuszowej wierzy wybijający kwadranse i godziny.Kiedy jest magicznie cicho, jednak z tłem letniej nocy brzęczącej delikatnie w powietrzu, z zaskoczeniem można usłyszeć megafonowe zapowiedzi i gwizdy lokomotyw, z kolejowego dworca mimo, że jest on tak daleko.
Usypiam kołysany tym bezruchem, spokojem, niebezwzględną ciszą.
Zapadam w sen, w którym tak jak w taki wieczór wszystko naturalnie płynie.
Nic nie jest konieczne, myśli są leniwe jak chmury na niebie a ja jestem stopiony w jedną całość z zapadającym zmrokiem i cichnącym miastem.
Śpię i jestem świadomością tego, że za chwilę będzie wstawał gorący dzień zapowiadany przez śpiewające ptaki zanim jeszcze objawi się pierwszym brzaskiem, w moim otwartym całą noc oknie.

Może uda mi się nieco przyspieszyć przyjście wiosny i lata w marcu wychodząc mu nieco na przeciw. Bardzo to już wydaje się i mnie i mojej rodzinie potrzebne. Póki co sporo jeszcze do zrobienia, ale to rzeczy fajne na które bardzo się cieszę.
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.
namaste i cześć
