Zmiany – czemu się nie udają i jak to zmienić? 7 moich sposobów. Spokojny List 17

Cześć / Namaste

Zmiany – czemu się nie udają i jak to zmienić? Dziś o zmianach i o 7 nieoczywistych na nie spojrzeniach.

„Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana.” Te słowa wygłosił ponad 25 wieków temu grecki filozof Heraklit z Efezu. Wszystko ciągle zmienia się wokół

Ludzie, okoliczności, świat, opinie – nic niezmiennego pod słońcem
Każdego dnia zmienia się to, co nas otacza. Zmianom podlegamy my sami.
Świat jest jedną wielką nieustającą zmianą…

Ale dlaczego zwykle, idzie nam jak po grudzie kiedy chcemy coś zmienić z własnej woli – kiedy to my chcemy zainicjować zmianę – w sobie, w innych, w świecie?

Czyż nie jest to frustrujące? Wszystko ciągle się zmienia. Nieustający festiwal zmian, ostatnio to już w ogóle w tempie, w którym czujemy się jakbyśmy oglądali rzeczywistość z okna superszybkiego pociągu najnowszej generacji pędzącego z prędkością setek kilometrów. A jak my chcemy coś wprawić w ruch, mamy wrażenia jakbyśmy jechali dziecięcym rowerkiem, czasem wręcz na czterech kółkach.

Mówimy o zmianach na bardzo generalnym poziomie, ale dotyczy to wszelkich wymiarów życia:

  • zmiana tego co jemy – jak się żywimy
  • zmiana tego jak pracujemy – my, zespół w którym jesteśmy, czy któremu przewodzimy, firma którą prowadzimy
  • zmiana tego jak reagujemy na stresujące sytuacje
  • zmiana ( co jest ostatnio moim konikiem) tego jak dbamy o siebie poprzez wypoczynek i sen

żeby wziąć parę przykładów z brzegu

I tu pojawiają się setki, tysiące metod, sposobów, technik, narzędzi, schematów działania, rozwiązań i wspierających je aplikacji w telefonach i komputerach – ogólnych i dotyczących bardzo szczegółowych tematów, działających na motywację, na silną wolę, na kroki które trzeba podjąć – mających wspomóc zmiany, które chcemy wprowadzić. 

Są zwykle, niezwykle przemyślane, rozbudowane, szczegółowe. Obiecują łatwość w dokonaniu zmiany. Znamy to. 
Przechodziliśmy to wielokrotnie. Nadzieja, że to narzędzie, ta metoda, ten schemat nam pomoże i… w większości przypadków rozczarowanie rezultatami.

Przechodziłem to wielokrotnie i ja – próbując zastosować tam gdzie tego potrzebowałem, albo wydawało mi się, że potrzebuję,  niezwykłą, nową, jedyną w swoim rodzaju – najczęściej, w moim wypadku, wyczytaną z książki – tajemniczą, unikalną metodę… transmutacji (żart: Transmutacja oznacza to co robili alchemicy próbując dokonać zmiany metali nieszlachetnych – najczęściej ołowiu lub rtęci – w złoto, a co miał umożliwiać tzw. kamień filozoficzny.)

Bywało śmiesznie. Bywało strasznie. Bywało przede wszystkim, zazwyczaj, rozczarowująco co do rezultatów.

Co dziś, po latach doświadczeń robię żeby zmiana się udawała? Generalnie am bardziej uwewnętrznione, duchowe spojrzenie na zmiany, co do których chcę aby się wydarzyły:

Ciekawostka – słowo zmiana pojawia się 41 razy w mojej książce „Odetchnij Spokojem”
https://jarekguc.pl/ksiazka/

1. Zmieniam spojrzenie na zmianę – tak pisałem o tym w książce:

„Chęć zmieniania, bycie w wewnętrznej potrzebie zmieniania generuje napięcie, ciśnienie, emocje.Nie chodzi o to, żeby nie zmieniać, nie działać. Pytanie, czy trzeba wydatkować tak wiele energii na chęć zmieniania, na frustrację, kiedy się nie zmienia, na mozolną pracę nad zmianą, naciskanie na efekty, planowanie, pospieszanie.

2. W doświadczeniach innych ludzi (książkach, podcastach, produktach) szukam bardziej inspiracji niż bardzo szczegółowej metody – wiem że jeśli biorę coś „na warsztat”, nawet inspirowany tym jak robią to inni, muszę to dostosować do siebie – przenicować na swój sposób

3. Upraszczam zmianę tak bardzo jak się da. Prostota jest drogą do wykonalności. „Prostota jest szczytem wyrafinowania” jak mawiał Leonardo da Vinci. Mocno inspiruje mnie tu podejście kaizen.

4. Nie naciskam na rezultat – to tak w nawiązaniu do punktu 1. Koncentruję się na najbliższym kroku do wykonania. Nieosiągalność i oddalenie rezultatu w czasie potrafi być obezwładniające i demotywująca. Prosty najbliższy krok do wykonania jest, z każdym kolejnym krokiem łatwiejszy

5. Nie próbuję być perfekcyjny, doskonały w tym co robię „Better done than perfect” – lepiej brzmi po angielsku jak po polsku. „Lepsze zrobione niż doskonałe”. Nie oznacza to „nie przykładania się” Oznacza akceptację takiego rezultatu, na jaki w danym momencie, przy rozsądnym „przyłożeniu się” mnie stać

6. Współpracuję ze wszechświatem, z inteligencją życia. Stram się wiedzieć co jest moim zadaniem, co mogę zrobić, na co mam wpływ a co jest „siłą oceanu” o której pisze Michael Neill – to zdejmuje z moich barków niewyobrażalnie wielką część ciężaru:

„Nieważne, jak ciężko pracuje surfer, to ocean robi większość – ciężką robotę unoszenia. I to pokazuje ograniczenia podejścia do życia w modelu „rozwój osobisty”. Rozwój osobisty chce, żebyśmy to my byli „siłą natury”, nie widząc, że to, co stoi za „siłami natury”, to sama natura. Zrozumienie tego to esencja ścieżki duchowej.”

7. Akceptuję to, że zmiana zachodzi wtedy kiedy ma zajść a nie wtedy kiedy wydaje mi się, że zajść powinna. Zwykle po prostu „wrzucam temat” do zawieszonej w boskiej chmurze listy spraw „dobrze żeby to się zmieniło” – przypinam na tablicy korkowej, którą tam mam pinezką intencji i idę żyć wiedząc, że „zamówienie na zmianę” czeka w swojej kolejce, fala oceanu wzbierze w tym temacie, wówczas kiedy ma wezbrać a ja, kiedy nie będę sfrustrowany oczekiwaniem i naciskaniem, zabiorę się ochoczo do działania, robiąc to co w mojej mocy w e właściwym ku temu momencie

A jak u Wy radzicie sobie ze zmianami?

Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego newslettera, zapisz się, aby nie przeoczyć kolejnych Pełnych Spokoju Listów pisanych do Ciebie.

namaste i cześć

    Comments are closed

    Masz pytanie?

    Bądźmy w kontakcie

    Polityka Prywatności
    Copyright © jarekguc.pl
    Stworzone z pasji przez Hartwork